• Wirtualne szkolenia ratujące realne życie. Pierwsza pomoc w VR – Zdalnie o onlajnie #045

    ➡️ Czy wirtualnie szkolenie może uratować realne życie?
    ➡️ Jak wygląda szkolenie z pierwszej pomocy w VR?
    ➡️ Jaki sprzęt i technologie są stosowane do szkoleń?
    ➡️ Czy przyszłość szkoleń to VR i AR?
    ➡️ Dlaczego warto znać podstawy pierwszej pomocy?

    Między innymi na ten temat rozmawiamy w tym odcinku Zdalnie o onlajnie. Moim gościem jest Grzegorz Kobuszewski – CEO 4helpVR, firmy zajmującej się przeprowadzaniem szkoleń z zakresu pierwszej pomocy i BHP w wirtualnej rzeczywistości.

    Strona 4HelpVR:
    https://4helpvr.com/
    Fanpage:
    https://www.facebook.com/4helpvr/
    LinkedIn:
    https://www.linkedin.com/company/4-help-vr/
    Instagram:
    https://www.instagram.com/4helpvr/

    Najnowsze odcinki Zdalnie o onlajnie znajdziesz na:
    https://zdalnie.vireomedia.pl/
    https://facebook.com/VireoMedia/

    Zdalnie o onlajnie w formie podcastu odsłuchasz tutaj:
    Spotify:
    https://open.spotify.com/show/2CUILNoZEZ5E8oF2glF7c5
    Google Podcasts:
    https://www.google.com/podcasts?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8yZTQ0MjE0NC9wb2RjYXN0L3Jzcw==
    Anchor:
    https://anchor.fm/zdalnie-o-onlajnie
    Breaker:
    https://www.breaker.audio/zdalnie-o-onlajnie
    Overcast:
    https://overcast.fm/itunes1525424122/zdalnie-o-onlajnie
    Pocket Casts:
    https://pca.st/fwltcvep
    Radio Public:
    https://radiopublic.com/zdalnie-o-onlajnie-Gyqw3x

  • Polska oaza na gruzińskiej pustyni i 89-letni emeryt w Arktyce. Barents.pl – Zdalnie o onlajnie #044

    Transkrypcja odcinka na dole wpisu.

    ➡️ Jak wygląda rynek turystyczny w Polsce w 2021 roku?
    ➡️ Na jaki szczyt w Arktyce wspiął się 89 latek?
    ➡️ W jaki sposób promować firmę na tak konkurencyjnym rynku jak rynek turystyczny?
    ➡️ Dlaczego Urzędy Skarbowe w Polsce są lepsze niż w Czechach?
    ➡️ Czy najlepsze all-inclusive jest w polskiej oazie na gruzińskiej pustyni?

    Między innymi o tym będziemy rozmawiać w tym odcinku Zdalnie o onlajnie. Moim gościem jest Roman Stanek – założyciel biura aktywnych podróży Barents.pl

    Strona biura podróży:
    https://www.barents.pl/
    Fanpage:
    https://www.facebook.com/barentspl
    Instagram:
    https://www.instagram.com/barents.pl/
    Strona Oasis Club w Gruzji:
    https://www.oasisclubudabno.com/
    Film, który zrobiliśmy w Udabno za 2l domowego wina dla przesympatycznej Pani Tiny:
    https://www.facebook.com/SavaneHostelUdabno/videos/382415362692133

    Najnowsze odcinki Zdalnie o onlajnie znajdziesz na:
    https://zdalnie.vireomedia.pl/
    https://facebook.com/VireoMedia/

    Zdalnie o onlajnie w formie podcastu odsłuchasz tutaj:
    Spotify:
    https://open.spotify.com/show/2CUILNoZEZ5E8oF2glF7c5
    Google Podcasts:
    https://www.google.com/podcasts?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8yZTQ0MjE0NC9wb2RjYXN0L3Jzcw==
    Anchor:
    https://anchor.fm/zdalnie-o-onlajnie
    Breaker:
    https://www.breaker.audio/zdalnie-o-onlajnie
    Overcast:
    https://overcast.fm/itunes1525424122/zdalnie-o-onlajnie
    Pocket Casts:
    https://pca.st/fwltcvep
    Radio Public:
    https://radiopublic.com/zdalnie-o-onlajnie-Gyqw3x

    Janusz Pietroszek: Cześć, witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku zdanie o onlajnie. Ja się nazywam Janusz Pietrasiak, a moim dzisiejszym gościem jest Roman Stanek założyciel biura aktywnych podróży Barents.pl. Cześć Roman.

    Roman Stanek: Cześć, dziękuję za zaproszenie.

    J.P.: Powiedz proszę powiedz proszę coś więcej na temat swojego biura podróży. Jakby czym czym biuro aktywnych podróży różni się od takiego biura podróży nie aktywnych.

    R.S.: No powiem ci tak to jest. W czasie kiedy wszyscy pracujemy zdalnie w domu i przy komputerze to najlepszą formą wypoczynku jest właśnie ruch. Dlatego właśnie my zrobiliśmy takie biuro, które się orientuje na aktywne wycieczki, na aktywne podróże, chodzimy po górach, jeździmy na rowerze, ale nie tylko. Dlatego to się nazywa biuro aktywnych podróży. Podczas tej podróży mamy jakieś tam aktywności.

    J.P.: Czyli jest przeznaczone dla takich osób, które jednak jak już jadą na wakacje to nie do końca chcą siedzieć w Tunezji nad basenem zamknięci w resorcie przez tydzień i jeść all inclusive 8000 kalorii dziennie tylko chcą spalić 8000 kalorii dziennie.

    R.S.: Mnie się wydaje, że właśnie teraz coraz więcej ludzi nie chce, w sensie szuka inną formę jakby spędzania czasu i wypoczynku. I my to też jakby widzimy to, że to zainteresowanie jest coraz większe takimi wyjazdami, gdzie coś odkrywasz, coś zwiedzasz i jeszcze się przy tym ruszasz. Dodatkowo te nasze wyjazdy są jeszcze robione tak, że staramy się to robić w formie jakiejś takiej odpowiedzialnej turystyki to znaczy, że jesteśmy gdzieś w tych miejscach i staramy się, co najwięcej, co najbliżej by tych ludzi którzy tam mieszkają. Też spędzać z nimi czas po prostu mieszkać u nich i to jest jakby dodatkowy atut, bo w dzisiejszych czasach mi się wydaje, że już nie masz co odkrywać już po prostu biegun północny, biegun południowy zdobyty wszystko wszystko cała nasza planeta jest na Google Maps to znaczy, że już nic takiego nowego geograficznie nie odkryjesz. Dlatego mi się wydaje, że co jest ciekawe jest bardziej dogłębne to znaczy, że po prostu gdzieś dojedziesz i po prostu starasz.. No bo próbujesz poznać tą kulturę tych ludzi i kuchnię na przykład, to jest też taka nowość, także to jest forma wyjazdu, którą się staramy robić.

    J.P.:To jest też bardzo ciekawa tendencja mi się też wydaje, że to np. jakby nie mówię, że wszyscy, ale jednak ten, ta zmiana po 89 w Polsce przynajmniej. W 89, że nagle ten kraj, ten świat się otworzył trochę, nagle wszyscy się zachłysnęli tym Egiptem za 999 złotych all inclusive. Tylko że ci co już tam chcieli być to już tam byli. No i potem co? Potem jechali do Grecji, potem jechali do Włoch, potem gdzieś tam, potem gdzieś tam i nagle się okazuje, że może to siedzenie nad tym basenem to nawet dla tych ludzi, którzy byli jakby potencjalnymi wcześniej klientami tych zwykłych biur podróży, może już być niewystarczające. Tak mi się wydaje.

    R.S.: Oczywiście na przykład ja, jak niektórzy ze słuchaczy i widzów poznali, pochodzę z Czech i ja nie pamiętam to, ale moi rodzice mi opowiadali że 89 i w 90 roku były duże kolejki przed biurami podróży na wycieczki autokarowe wtedy gdzieś na zachód, które były tam. Nawet nie chodziło o to dokąd, ale gdzieś pojechać po prostu jeżeli stałeś na przykład w tej kolejce dwie godziny no to wycieczka, na którą sobie zaplanowałeś rano, że pojedziesz to już się wyprzedała w międzyczasie i brałeś to, co wtedy było dostępne, nie. Po prostu dla mnie to jest niewyobrażalne, że w dzisiejszych czasach by coś takiego się działo, ale jakby ta chęć podróży, ta chęć zwiedzania, chęć odkrywania jest chyba w większości ludzi tutaj i tymczasowe możliwości teraz. No teraz właśnie, przed covidem, mam nadzieję, że po covidzie będą też, to nam umożliwia właśnie funkcjonować i pracować.

    J.P.: A skoro już poruszyliśmy ten temat, tego nieszczęsnego covida, jak to wyglądało u was w branży, no bo mieliśmy ten zeszły rok jakiś tam marzec to się tam, że tak powiem zaczęło już coś dziać. Mieliście na przykład jakieś sygnały z zewnątrz, że ktoś mówił o uważajcie, bo tutaj w Chinach, a tutaj we Włoszech, a tutaj coś tam. Czy może to dojdzie do Polski, że co to będzie, co to będzie. Czy np. nie mieliście tak, że zastanawiałeś się jaki jest, będzie plan B, plan C w razie gdyby coś tam to nie wiem to wirtualne zwiedzanie online. Nie wiem, wiesz ale chodzi mi o to czy to było jakby totalne zaskoczenie, czy jednak gdzieś tam były jakieś sygnały z zewnątrz. Zapewne nikt się nie spodziewał że to aż tak wszystko walnie, ale czy jakoś się do tego przygotowywaliście jako firma?

    R.S.: No właśnie. Dla mnie osobiście to było bardzo duże zaskoczenie. Jako firma myśmy się do tego w ogóle nie przygotowywali. Powiem ci taki przykład. Ja jeszcze w lutym byłem na wyprawie na Bali i tam już była taka sytuacja, że już nie było Chińczyków w ogóle, którzy zawsze tam są jakby największą grupą turystyczną i po prostu nadal w ogóle mi nie przychodziło do głowy, że coś takiego może przejść do nas, że na przykład po prostu będą zamknięte granice, że ty też pochodzisz właśnie z granicy czesko polskiej to sobie chyba nie wyobrażałeś, że na granicy będę stała armia i będę strzelała nad głowy ludzi, którzy po prostu będą przechodzili tą granicę. Także generalnie ja nie byłem w ogóle przygotowany, firma nie była na to w ogóle przygotowana absolutnie, że coś takiego się stanie. Na szczęście marzec nie jest naszym sezonem, bo my robimy wyjazdy raczej latem albo od maja do października, do września, do października także nie mieliśmy żadnej grupy za granicą albo coś takiego, no ale w ten moment mieliśmy duże np. zamówienie firmowe do Gruzji, która jest naszą główną destynacją, gdzie 200 osób z całej Europy menedżerów IT firmy miało pojechać po prostu na taki event 4 dniowy. No i niestety ta firma to odwołała już i potem za granice były zamknięte wszystkie loty były odwołane i wtedy my zostaliśmy właśnie tak bez żadnej możliwości działać. No i dopiero zaczęli zastanawiać, co będziemy robić, w sensie co dalej. Ja jestem ogólnie optymistycznym człowiekiem, także ja myślałem, że to przejdzie do maja. Jeszcze mówiłem: No spoko no tak jest marzec będzie dobrze no to majówki. Majówki się odbędą i tyle. No i majówki oczywiście się nie odbyły. Potem mówiłem: no dobrze no to w czerwcu albo latem wakacje to już na pewno wszystko będzie w porządku i w ogóle nic. Wakacjach mieliśmy cztery wyjazdy, jak poprzednio mieliśmy 70 i teraz mamy mieć cztery. Także to było bardzo ciężkie dla nas, ale z drugiej strony my tak ogólnie, że przygotowaliśmy do tego, że coś się może stać albo ja jestem taki ostrożny. My nie braliśmy żadne kredyty albo po prostu pożyczki mieli jakiś zapas gotówki, trochę ograniczyliśmy naszą działalność. Ja nikogo nie zwolnił na przykład, ale po prostu nie wiem. No różne takie małe rzeczy, które myśmy zrobili, też państwo nas trochę wsparło. Także to też było dobre. No i w tym roku mam nadzieję, że ta sytuacja się trochę polepszy, poprawi.

    J.P.: A właśnie jak to, jak to wygląda teraz teraz już są jakieś takie sygnały, że tak powiem już będą luzowania różne, też widać, że te szczepionki, nie powiem, że to idzie jakoś super szybko. Natomiast no już no przynajmniej to już idzie, istnieje ta szczepionka, już ludzie się, ileś tam milionów tych dawek podano. Widać np. po danych z Izraela, że to rzeczywiście działa w sensie te szczepienia, bo tam rzeczywiście są spadki. Więc jak myślisz jaka i jakby co czeka waszą branżę teraz, czy te wakacje już będą bliższe tych siedemdziesięciu wyjazdów, czy raczej tych czterech. Wiem, że to takie trochę wróżenie z fusów, ale wiesz jak myślisz, chociaż wiem, że jesteś optymistą.

    R.S.: To się musisz zapytać raczej polityków, co oni planują, po prostu będą obostrzenia przy wjeździe do różnych państw, bo generalnie jest tak, że mi się wydaje, ponownie to jest moja opinia, mi się wydaje, że ludzie chcą podróżować, że ludzie chcą jechać. My mamy dużą ilość, dużą ilość no oczywiście mamy ilość zapytań, mamy ludzi, którzy się zgłaszają na wyjazdy. W porównaniu z poprzednim rokiem już to nie jest tak, że jeśli w ogóle zgłosi się na wyjazd to najpierw musieliśmy 20 minut rozmawiać o tym, co się stanie jak będzie granica zamknięta, loty odwołane itd. I w tym roku już mi się wydaje, że to nie jest, że ludzie są już jakby albo są już tak zdesperowani, że chcą wyjechać albo jakby już się przyzwyczaili w tej nowej rzeczywistości, że właśnie test będzie jakby częścią podróży, tak jak kiedyś były wizy do tych państw, gdzie jeździmy na wschód do byłego Związku Radzieckiego, było trzeba zawsze wizy i potem te wizy były skreślone. No teraz jest jakaś taka nowa rzeczywistość, gdzie wszyscy będą mieli testy. No i w przypadku jeżeli to tak będzie to ja jestem optymistą i mam nadzieję, że tutaj destynacje, które są otwarte i które my oferujemy to jest na przykład Gruzja, to jest Jordania, to jest Turcja to są: jakaś Azja środkowa mamy tam Kirgistan np. Uzbekistan to są destynacje, które są otwarte za test. No i tam mamy chętnych i mam nadzieję, że chociaż te wyjazdy się odbędą dużym dla nas problemem na razie jest to, że Norwegia i Rosja zamknięta, to są nasze główne destynacja też i też Kazachstan to trzecia destynacja, która jest zamknięta dla nas bardzo ważna i mam nadzieję, że coś się zmieni do lata i latem i wtedy te destynacje się otworzą. Także jestem lekko optymistyczny. Widzę, że ludzie chcą podróżować. Test już nie jest dla nich przeszkodą. Nawet niektóre państwa akceptują już szczepionkę, jeżeli ktoś jest zaszczepiony to może jechać nawet bez testu, aczkolwiek tych państw jest mało i ponownie tutaj dam małe porównanie z Czechami. Jak jesteś z tej czeskiej granicy to wiesz to w Polsce już można, wszyscy mogą zapisywać się na szczepienie wszystko w porządku, a w Czechach już się cieszymy, bo już zaszczepiliśmy wszystkich 65 latków i zaczynamy szczepić ludzi pod 60 lat, także w tej Polsce ta sytuacja ze szczepieniem jeszcze nie jest taka zła jakby się mogło wydawać.

    J.P.: Ostatnio też rozmawiałam z kolegą, który w Anglii mieszka i też właśnie się dziwił jak się ode mnie dowiedział no no wie, że już teraz zapisy naszego rocznika są. On: jak to? Przecież tutaj jakieś emerytki dopiero powoli zaczynają szczepić itd. Więc pod tym względem rzeczywiście to idzie sprawnie, no pytanie ile osób będzie się chciało zaszczepić nie. W sensie tak dobrowolnie nie, bo ja myślę, że oni tak to zrobią w taki sposób, żeby przymusić w jakiś sposób pośredni, bo nie mogą powiedzieć, że jest przymus bo był bunt, więc pewnie jakoś tam coś wymyślą, że nie można korzystać z komunikacji miejskiej np. Albo coś nie, coś będzie w ten sposób […]

    R.S.: Oczywiście te obostrzenia na miejscu trochę są np. teraz mieliśmy wyjazdu do Jordanii mieliśmy, bo w czasie ramadanu dodatkowo po prostu był taki wymóg, że w piątek nie można się poruszać po prostu przejeżdżać. No tak ogólnie normalnie to dla turystów jest bardzo źle, że stracą cały dzień, no ale myśmy to zrobili tak, że pojechaliśmy na pustynię Wadi Rum, gdzie nie ma nikogo, w okręgu 500 kilometrów nie ma nikogo. No i my trekking, zwiedzaliśmy te miejsca na tej pustyni Wadi Rum. Także zawsze jest opcja, po prostu się dostosować do tych lokalnych warunków, ale muszą być warunki do tego, żeby spokojnie wyjechać, przejechać granicę i spokojnie wrócić. I ci ludzie muszą do przodu wiedzieć, jakie są te warunki tzn. Np. w Polsce ponownie teraz jest to w miarę dobrze zrobione, jest ten test po powrocie od razu na lotnisku za 200 złotych, nie musisz płacić za jakieś tam 400, to już jest trochę jakby lepsza sytuacja niż jest np. w Czechach, ponownie porównuję, także ta przewidywalność jest ważna.

    J.P.: To też jest myślę, że rzeczywiście to jest też argument, że ludzie już trochę są, trochę bardzo zmęczeni tym wszystkim i nie zdziwiłbym się, że gdyby nagle pootwierali wszystkie granice to by była powtórka z lat 90 tych czyli ludzie by stali pod biurami podróży i “co załapałeś się na ten wyjazd?” “nie nie, ale jadę do Czech” na przykład nie “super super”. No wiesz, że może przesadzam, ale troszeczkę podobny zabieg psychologiczny jest teraz w głowach, tak mi się wydaje.

    R.S.: Opowiem ci taki przykład, co my odnotowujemy teraz, jest to, że ludzie się zgłaszają raczej na ostatnią chwilę na wyjazdy. To znaczy nie zupełnie last minute, ale np. miesiąc do przodu, że to jest takie dla nich moment, kiedy wiedzą, że prawdopodobnie już się nic strasznego nie stanie w ciągu tego miesiąca i dodatkowo jest to wystarczająco dużo czasu na to, żeby np. wzięli urlop w pracy nie. Tak wcześnie nie mieliśmy, żeby miesiąc do przodu. Zazwyczaj to bolączka pół roku do przodu albo 3 miesiące 4. Także to jest post covidowa rzeczywistość. Mi się wydaje, że dla nas jest to pozytywne, że widzimy, że mamy jakieś tam luki jakieś miejsca na wyjazdy, i że może sobie jeszcze zapewnić te wyjazdy. Wcześniej to tak nie było, jeżeli nie mieliśmy grupy miesiąc przed wyjazdem no to raczej nie bardzo nie liczyliśmy, żeby się ktoś zgłosił, a teraz jest na odwrót.

    J.P: Myślę, że dużo będzie takich nowych zachowań bo np. też kiedyś, jak kupowałem bilety, gdzieś tam sobie jeździłem po świecie, to też kupowałem, no to w ogóle jeszcze sprawdzałem, w którym miesiącu kupić, żeby to było. Wyłączało się te ciasteczka i tryb incognito gdzieś tam albo się logowało przez VPNa, żeby z innego kraju niby żeby taniej, więc różne takie zabiegi robiłem szczególnie na studiach, bo to na studiach to wiadomo każda złotówka się liczy. I rzeczywiście to było tak, że np. kupowałem bilety na, nie wiem, za rok, za 8 miesięcy, za trzy miesiące itd rzadko bardzo. Chociażby ze względów na cenę tak powiedzmy z dnia na dzień czy nawet miesiąc do przodu. A może teraz rzeczywiście to się tak zmieni, że przez to, że te przepisy one jeszcze nie są takie, no na pewno nie są stałe, są dynamiczne to może rzeczywiście teraz tak będzie przynajmniej jeszcze przez jakiś czas to wyglądać. Jeszcze tak wracając do tego początku tego covida. Też mi się przypomniało, że ja też byłem za granicą. Jak to się zaczynało w lutym myśmy byli z żoną na Kubie i pamiętam, że mieliśmy taką dziwną trasę bo chcieliśmy z Polski do Frankfurtu, z Frankfurtu do Toronto i z Toronto tam do Hawany. No i naczy nie do Hawany, ale dobra nie ważne. W każdym razie na Kubę i mieliśmy tam taką sytuację, że w Toronto zobaczyłem tłum jakichś ludzi z Azji którzy mieli maseczki. Tak sobie pomyślałem, a oni przecież w tym Szanghaju, w tym Pekinie taki smog mają, łażą w tych maseczkach pewnie z przyzwyczajenia. No i tak siedzimy, siedzimy, siedzimy nagle zaczyna scrollować internet. Tak patrzę jakiś wirus nie, w Chinach, tak patrzę, gdzie my siedzimy na tym lotnisku mieliśmy parę godzin, parę godzin czasu, patrzę o to jest lot do Pekinu a. To się może przesiądziemy jednak nie. Takie miałem, bo wtedy mi się to włączyło. To było, że kurczę może jednak rzeczywiście coś jest na rzeczy nie.

    R.S.: No, ja teraz wracałem dwa tygodnie temu. Tydzień temu z Cabo Verde z wysp Zielonego Przylądka, gdzie robiłem trekking na takiej wyspie Santo Antao przepiękny trekking po prostu. Ale chciałem powiedzieć, że wracam na lotnisko i byli Chińczycy, i ci byli ubrani jak kosmici. Kosmonauci. Mieli takie po prostu nawet te okulary takie plastikowe, mieli kaptury, mieli rękawice, wyglądali jakby na Księżyc wsiadali, także po prostu to jest nowa rzeczywistość w podróżowaniu mi się wydaje. Cała grupa taka ich była.

    J.P.: I tak jak jeszcze rok temu mnie to dziwiło, że ktoś w maseczce chodzi, tak teraz to zwracam uwagę jak ktoś nie chodzi, że o jaki nieodpowiedzialny, że nie chodzi nie. Czasy się zmieniają, a powiedz, jak to w ogóle wygląda jeżeli chodzi o rynek. Rynek biur podróży wszelakich. On jest przynajmniej z moich obserwacji wydaje mi się, że dosyć nasycony, że jest dosyć duża konkurencja i jak wy sobie radzicie, w sensie w jaki sposób wy się promujecie, bo macie jakąś taką niszę pod tytułem właśnie podróże aktywne. No ale żeby ktoś sobie, nie wiem, jak ktoś chce pojechać do Gruzji powiedzmy no to, wpiszcie sobie Gruzja wakacje 2021 no i mu wyskoczą najwięksi, największe biura podróży świata, które pakują ogromne pieniądze w pozycjonowanie. Więc jakie wy macie sposoby na promocję jako biuro podróży to są jakieś polecenia czy może jesteście aktywni na jakichś festiwalach podróżniczych albo coś takiego, jak to wygląda?

    R.S.: Oczywiście tak, to jest złożone pytanie, to powiem po kolei wszystko. Ale powiedziałeś o tym, że napiszesz Gruzja wakacje, w momencie kiedy napiszesz Gruzja wakacje, to prawdopodobnie celuje, właśnie do tej na tą plażę, po prostu do tego hotelu na all inclusive. Jakby prawdopodobnie jeżeli chcesz jechać w góry albo coś to napiszesz, że Gruzja góry Gruzja trekking, Gruzja Podróż i wtedy jest większa szansa, że my się pojawimy przed tymi dużymi biurami tak jakby.

    J.P.: A czyli się jakby pozycjonujecie na te frazy mniej popularne ale bardziej odpowiadające waszym w waszej niszy.

    R.S.: Tak jak powiedziałem, że my nie mamy 100 tysięcy złotych na reklamy. Także bardzo dużo myśleć. Jakim sposobem się będziemy reklamować. Oczywiście dobieramy te frazy, co najbardziej jakby do nas najbardziej uszczególniamy to. Oczywiście reklamujemy się też na portalach społecznościowych. No i wydaje mi się, że dużo ludzi, dużo klientów mamy z polecenia, że ludzie, którzy wrócą i są zadowoleni potem o tym opowiadają. I potem następni ludzie często do nas dzwonią i mówią, no chcieliśmy tutaj z polecenia, chcielibyśmy pojechać na ten wyjazd. To już jest taka trzecia rzecz. Czwarta tak myśmy się reklamowania promowali na jakimś festiwalu górskim na przykład. Na takich miejscach gdzie mogą się pojawić tacy ludzie, którzy są zainteresowani takimi wyjazdami, jak my robimy na przykład, że to jest to. I jeszcze do tej konkurencji. Tak masz rację jest bardzo dużo firm w Polsce. Jak ja przyjechałem do Polski w roku 2010 i zakładałem tu swoje biuro otwierałem go. To jeszcze nie było tak dużo. To jest pierwsza rzecz, a druga ja już nie siedzę po nocach, nie oglądam strony konkurencji, bo to człowiek może załamać, bo to oni mają takie, a oni mają takie, a my nie mamy, a oni mają i tak dalej. I ja sobie powiedziałem, że po prostu ja to inaczej zrobię. Ja po prostu będę oferował takie my będziemy oferowali takie wyjazdy, które my lubimy, które uważamy, że są fajne dla nas jako ludzi. Tak, że jak my byśmy chcieli realizować te wyjazdy miejsca które my byśmy chcieli zobaczyć i tak dalej. I to jest dla nas ważniejsze, żeby ten produkt był jakby zrobiony dobrze i fajnie i nie jedziemy na tą ilość, ale raczej na jakość tutaj w tym przypadku.

    J.P.: To trochę z podobnej strony w branży mojej, dlatego że ja jestem jakby filmowcem i robimy dla różnych klientów biznesowych zlecenia i też po pierwsze pozycjonujemy się na raczej na frazy, które nie są popularne bo konkurencja jest ogromna, a po drugie rzeczywiście z poleceń jest bardzo dużo klientów. Ogólnie też wychodzę z założenia, że po prostu jak klient jest zadowolony to: Po pierwsze wróci, a przy odrobinie szczęścia jeszcze przeprowadzi kogoś innego. Więc trzeba się starać żeby tę jakoś zachować. Natomiast rzeczywiście jest tak, że przy takiej dużej konkurencji myślę, że to wyszukiwanie niszy jest rzeczywiście chyba i znalezienie takiej niszy jest chyba najlepszą rzeczą, bo jakbyście nagle zaczęli oferować zwykłe podróże all inclusive no to pomijając, że się mija z celem jakby idei waszej firmy to myślę, że konkurencja też by was zjadła, no bo to jest za dużo firm, które oferuje dokładnie to samo nie. Trzeba się czymś wyróżnić. 

    R.S.: Powiem taką historię krótką, bo my robimy też wyjazdy dla dużych korporacji polskich i tam to działa w formie różnych przetargów itd. I różnych zapytań z ich strony. No i raz przygotowaliśmy wyjazd, nie wiem, jeszcze to było do Macedonii i jechaliśmy do Warszawy, żeby im przedstawić tą ofertę. I mój kolega wracał wtedy tą oferta jest bardzo dobrze on wraca z Białorusi i zatrzymali ich na granicy i po prostu on nie zdążył przyjechać na to spotkanie i ja tam siedziałem, i ta ta komisja siedziała przede mną i oni: no to proszę nam powiedzieć o tej Macedonii, a ja mówię no wiecie kolega został na granicy i ja o tym w sumie nic nie wiem, ale mógłbym wam pokazać bardzo fajny film z Arktyki ze Spitsbergen. Oni: no to proszę pokazać, tak pokazałem im swój filmik z Arktyki i to ich tak zainteresowało, że potem następnym razem zrobiliśmy wyjazd po prostu do Arktyki. Są różne formy i sposoby, żeby się zareklamować, ale celem według mnie jest by promować to, co umiesz, to w czym jesteś dobry i co jakby ci się wydaje, że umiesz przygotować dobrze i potem, no i wtedy, potem odzyskać zaufanie od nich, no i możesz potem dalej przygotowywać dalsze i dalsze wyjazdy gdzieś indziej.

    J.P.: A właśnie zapomniałem jeszcze zapytać. Miałem o to w ogóle na samym początku zapytać Ty jesteś z Czech w 2010 założyłeś firmę w Polsce, która zajmuje się podróżami aktywnymi. Jak to się stało w ogóle jak tu się znalazłeś i skąd pomysł żeby akurat taką firmę otworzyć?

    R.S.: Ja i studiowałem w Krakowie dziennikarstwo na Erasmusie, ja byłem pierwszym Czechem z Pragi, który jechał z Pragi w sensie z Uniwersytetu Karola w Pradze, który jechał do Krakowa na dziennikarstwo, oni w tej Pradze nie mogli uwierzyć, że ktoś jedzie do Polski. Potem o tym napisałem obszerny raport i od tego czasu bardzo dużo Czechów zaczęło jeździć do Krakowa bo napisalem super, jak mi tam się podobało. A już wcześniej, bo pochodzę z granicy czesko polskiej to organizowałem dla znajomych wyjazdy Skodą 105 po małopolskim województwie. Kraków, Wieliczka, tam Katowice itd. I jeszcze organizowałem wyjazdy na koncerty metalowe do Katowic, bo w Czechach wtedy nie było koncertów dobrych zespołów i odkryliśmy, jak mi się udało odkryć, że w Katowicach są te koncerty i że się da przejść granicę na piechotę, i potem jechać pociągiem z takimi plastikowymi twardymi siedzeniami, jechać do Katowic na koncert i była super atmosfera tam zawsze, jak to na polskich koncertach jest. No i podobała mi się ta kultura polska generalnie, podobało mi się, jak są ludzie tutaj inni niż u nas. U nas ja zawsze mówię, że w Czechach tam wszystko jest przewidywalne, aż do śmierci bym wiedział, co mnie czeka całym życiu i w Polsce rano wstanę, i nie wiem co mnie czekać będzie tego dnia, wieczorem i to jest super. Ja to lubię takie czasami niespodzianki. No i po prostu potem później się przeprowadziłem do Polski i szukałem, co będę robił. No i jako, bo miałem doświadczenie dziennikarskie z podróży pracowałem też w Gruzji także w pomocy humanitarnej, pomocy rozwojowej i szukałem co bym mógł robić. No i moja praca wtedy była też, jako przewodnik wycieczek, to mówiłem spróbuję otworzyć własną firmę w Polsce w 2010 roku no i już teraz istniejemy 9 lat także będzie.

    J.P.: To jest ciekawe, co mówisz, że w Polsce to jest takie nieprzewidywalne. Zgadzam się z tym i nie uważam, żeby to była wielka zaleta. Szczególnie jak się prowadzi firmę.

    R.S.: Tak, ale wiesz wtedy byłem młody i niedoświadczony, a teraz już wiem, nauczyłem się też żyć w Polsce i już to dla mnie nie jest nieprzewidywalne tak jak wtedy już wiem, co mogę oczekiwać itd. Wiem, że istnieje coś takiego jak pismo, które się nazywa zażalenie to w Czechach nie istnieje ale w Polsce mnie kilka razy uratowało, że napisałam do urzędu zażalenie. 

    J.P. :Czynny żal. 

    R.S.: Czynny żal o.

    J.P.: Uwielbiam tę nazwę ona jest dokładnie, jak wyjęta z lat osiemdziesiątych.

    R.S.: To jest niesamowity element urzędniczy, który w Czechach w ogóle nie ma. I tutaj po prostu bardzo dużo z tym można zadziałać z czynnym żalem. Tak pomieszkać 10 lat to się nauczysz dużo i ja np nie byłem w Czechach, nie mógłbym założyć firmę to by było to samo, ja bym od początku wszystko musiał. Ja tam nie mieszkam, ja tam jakby nie czytam gazety, nie wiem co się dzieje. W sensie wiem, co się dzieje, ale nie wiem tutaj w tej branżowej sprawie, także ja już tutaj dużo nauczyłem od tych 10 lat.

    J.P.: A to jest ciekawe bo np. dużo osób, które gdzieś mieszkają właśnie w Cieszynie czy gdzieś tam w jakichś okolicach albo pracują w Czechach albo mają firmę w Czechach, trochę udając, że mieszkają w Czechach, chociaż tak do końca nie jest. Właśnie ze względów na prawodawstwo, na podatki, możliwości właśnie prowadzenia działalności takie powiedzmy spokojniejsze, że tam, ja na przykład się nie zdziwiłbym gdyby nagle się okazało że np. wszystko zmieniono i nagle prawo, które niby nie działa wstecz, to jednak działa wstecz np nie.Ii nie byłbym zaskoczony jakby, jak prowadzę prowadzę firmę w różnych formach powiedzmy od ośmiu lat, dziewięciu no to już różne rzeczy mnie spotkały i jestem na to nastawiony. A z tymi osobami, które właśnie firmy prowadzą w Czechach właśnie chwali to sobie, że tam jest jednak to […]

    R.S.: Przewidywalne

    J.P.: Przewidywalne, więc mówię to nie do końca, nie do końca jest wada. A powiedz jeszcze jedną rzecz […]

    R.S.: Tak, chciałbym powiedzieć, że są branże oczywiście, które mogą się nadać na to, żeby robić to w Czechach albo na Słowacji, albo na Cyprze, albo gdziekolwiek, ale zapomnij, że tutaj w biurze podróży jest bardzo duży element zaufania, że ludzie po prostu jeżeli wiesz, jadą z jakimś biurem to musi to być biuro, które są w stanie odnaleźć, odwiedzić po prostu wiedzą czym jest miejscowe i się działa pod polskim prawem, i gdzie są wszystkie gwarancje, bo w Polsce jest bardzo dużo różnych gwarancji po prostu różnych funduszy gwarancyjnych itd. i to wtedy to nas uwiarygodnia i jesteśmy właśnie zaufani i wtedy przez to.

    J.P.: Tak, tak to było swego czasu jakieś takie kilka takich różnych upadków tych dużych biur i właśnie potem zaczęli zmieniać prawo pod tym względem to rzeczywiście jest akurat bardzo bardzo dobra rzecz moim zdaniem. W sensie tak trochę człowiek jednak spokojniej podchodzi do tych swoich wakacji. A powiedz właśnie jeżeli chodzi o te wyjazdy. Kto jest waszym klientem w sensie, ja sobie wyobrażam klienta waszej firmy jako takiego. No nie wiem, 30 paro letniego człowieka jakiś menedżer powiedzmy średniego szczebla w korporacji, który siedzi, siedzi, siedzi przed tym biurkiem i nagle mówi dobra to pójdę na trekking podchodzę. Nie wiem. Widziałem zdjęcia doliny Trusso np. w Gruzji pochodzę tam sobie, żeby nie mieć dostępu do komputera przez tydzień. Jak wygląda Wasz taki klient? Kto to jest?

    R.S.: Tak to, co opisałeś to na pewno jest jakiś nasz klient, ale jest to raczej mniejszość naszych klientów. Nie da się zdefiniować jakby konkretny klient, ale powiem ci raczej tak, że są to osoby w średnim wieku raczej tutaj, bo często na biurach, różnych biurach w sensie na forach internetowych jest napisane. Ja nie rozumiem jak ktoś może jeździć z biurem podróży. Co to jest za głupota, ale ten człowiek nie widzi w ogóle, patrzy na świat tylko ze swojej, swoim jakby pryzmatem swoim, że umie języki itd., Ma doświadczenie, ale są ludzie, którzy dorastali w komunizmie i po prostu np. nie umieją aż tak dobrze mówić języki, nie są jakby, nie orientują się w nowych technologiach itd. To są wszystko ludzie, dla których jakby biuro podróży im bardzo to dużo pomaga tutaj i oni są z tego zadowoleni wtedy albo też ludzie, którzy nie mają czasu, no bo to nie ma czasu zorganizować taki dwutygodniowy wyjazd gdzieś po prostu do jakiejś destynacji mniej znane. Nie wiem, na przykład Kirgistan, Tadżykistan, Ałtaj na przykład, także to nie jest proste nie, trzeba dużo czytać, dużo szukać, dużo czasu spędzić i ci ludzie praktycznie nie mają czasu na to albo nie chcą spędzać ten czas, chcą być zaskoczeni np. pozytywnie nie teraz, Ja kiedyś wiem, że czytałem bardzo dużo Lonely Planet. Podróżowałem i raz z mi się stało to, że byłem w Damaszku w Syrii i okazało się, że ja czytam ten Lonely Planet chodząc po tych ulicach i w ogóle nie patrzę, gdzie jestem i co tam robię nie. Po prostu cały czas czytam, że tutaj trzeba muszę zwiedzić to zwiedzić, to dopiero później jakby zacząłem raczej być w tym miejscu nie bez książek, a zaczęłam poznawać, co tam rozmawiać z ludźmi itd. To jest zupełnie inna percepcja wtedy i mi się wydaje że część ludzi np. którzy jadą z biurem podróży właśnie chcą być zaskakiwani chcą być po prostu jakby element niespodzianki w tym mieć, także to mi się wydaje jest to ważne. Także ci to jeszcze powtórzył, że są to ludzie w różnym wieku, ale są to ludzie, którzy np. nie mają czasu faktycznie albo po prostu chcą żeby im też organizował wyjazd.

    J.P.: A to mnie właśnie zaskoczyło, że ludzie w średnim wieku. Co rozumiem przez średni wiek to też jest pojęcie względne.

    R.S. No ty i ja jesteśmy młodzi.

    J.P.: Bardzo dziękuję tak.

    J.P.: Ludzie w średnim wieku są po prostu ludzie w średnim wieku, nie wiem, tam 55 na przykład, 60 to 

    J.P.: 50 60 latki chodzą z wami na trekkingi po Gruzji po Kirgistanie

    R.S.: Ale oczywiście to jest zupełnie normalne. Słuchaj my mieliśmy 89 latka, który z nami szedł na Spitsbergenie, na najwyższą górę Norge która ma 1051 metrów, ale zaczyna się od poziomu morza i Pan to wyszedł. Miał ze sobą kolegę który się nim opiekował. Młodszego, który miał 76 lat, który się nim opiekował, więc spokojnie. Mieliśmy sześciolatka, który wyszedł do góry. To jest taki ta góra mi to pokazuje jak wygląda sytuacja w społeczeństwie. Mieliśmy sześciolatka, który szedł do góry mieliśmy 90 latek, który wyszedł na tą góra, a mieliśmy też dużo ludzi młodych, którzy nie byli w stanie w ogóle na tą górę, bo się nie chce albo miał kondycję, albo ja to nie wiem no po prostu. Ale generalnie jest tak, że ludzie, którzy jadą już na jakiś tam trekking, potem wracają i wyszukują trekking jako formę wakacji. To jest ciekawe, bo po prostu wiedzą, że wtedy ten tydzień naprawdę najwięcej wypoczną. Właśnie ludzie, którzy pracują przy komputerze różni audytorzy, księgowi, ludzie, którzy naprawdę siedzą w tych tabelkach siedzą. To wtedy ten tydzień w górach, kiedy musisz chodzić codziennie masz tą rutynę: rano wstajesz zjeść śniadanie i idziesz przez te góry cały dzień jesteś w tej naturze, wieczorem przychodzi się gdzieś do jakiegoś domu, spędzasz czas z miejscowymi ludźmi i oni ci gotują tą kolację, zjesz z nimi trochę winka lokalnego spróbuj. No może trochę więcej winka czasami lokalnego próbujesz albo chachy trochę albo trochę więcej chachy, to potem rano cię boli głowa z tego, no ale ponownie musisz iść tych 8 godzin ten trekking potem się po kilku dniach przyzwyczaisz do takiego trybu życia, ci się to podoba się, że to jest niesamowite wypocząć i wracasz jakby duży pełny energii, i chcesz ponownie tak spędzać wakacje później.

    J.P.: To jest prawda, ja właśnie mieliśmy z, bo my tak dużo podróżowaliśmy. Może nie jakoś super cały czas egzotyczne, ale w ogóle odkąd się znamy to podróżowaliśmy. Chyba dwa miesiące po potem jak się poznaliśmy to polecieliśmy do Paryża, bo zadzwoniłem. Zresztą będąc w Kanadzie i zadzwoniłem, że właśnie kupiłem bilety do Paryża. W sumie prawie się nie znamy, ale jedziemy tam nie. No i uznałem, że jak nie uzna mnie za wariata to będzie z tego chleb i  to było 10 lat temu także udało się. No więc, ten […]

    R.S.: Ja jeszcze tylko o tej egzotyczne właśnie się mi się wydaje, że my tą egzotykę tak jak ja ci ją tutaj wcześniej definiowałem, możemy odnajdywać o wiele bliżej niż się nam wydaje. My możemy jechać w góry Ukrainy, my możemy jechać do na peryferie Rumunii i Mołdawii, i Naddniestrza, do Białorusi. My możemy bardzo blisko znaleźć tą egzotykę w nawiasie bym powiedział i w ogóle nie trzeba lecieć gdzieś tam daleko bardzo nie. I to jest właśnie to, co my się staramy teraz robić właśnie z tego powodu tego covidu, że nie można, nie było możliwe tam gdzieś dalej jechać. Także tam to tylko do tej egzotyki. 

    J.P.: To było takie moje odkrycie właśnie nazwijmy roku komiksowego 2020. Bo myśmy zawsze gdzieś jeździli za granicę raczej, a w tym roku było tak, że po pierwsze chyba granice wtedy było zamknięte. Czy my się baliśmy, że nam je zamkną, że będzie jakiś problem. I pojechaliśmy w Bieszczady. Pierwszy raz, nigdy nie byłem w Bieszczadach i nagle mnie te polonijne coś tam. Kurcze, że ja tam nie byłem wcześniej nigdy. Jak to jest możliwe w ogóle. To jest tak blisko tak pięknie i w ogóle. Potem parę lat temu byliśmy np. na Słowacji. Jadę sobie przez tą Słowację patrzę te Tatry to takie jakieś inne te Tatry niż te polskie nie i w ogóle super potem gdzieś na jakiejś Węgrzech te te wina tam ten Tokaj to wszystko tak. Kurcze to jest wszystko, no nie wiem, w jeden dzień samochodem można dojechać spokojnie, a tutaj jakaś taka egzotyka, bo ja zawsze mówiłem, że Europę zostawia na emeryturę jak już mnie będą plecy boleć. A teraz to muszę jeszcze pojeździć gdzieś dalej, no plecy już mnie bolą więc zacząłem po Europie jeździć. I naprawdę to jest bardzo ciekawe jak rzeczywiście ciekawe, piękne miejsca można znaleźć blisko.

    R.S.: Oczywiście, ja też spędziłem dużo czasu jeżdżąc po Polsce w czasie covidu, byłem w Szczebrzeszynie np. Także super tam na wschodzie przy białoruskiej granicy jest niesamowicie. To prawda.

    J.P.: A jeżeli chodzi o Gruzję to też mi się teraz przypomniało, bo myśmy byli w Gruzji dwa lata temu no pierwszy i jak na razie ostatni raz, ale to jest taki kraj, w którym rzeczywiście myślę, że łatwo się zakochać, bo tam mówiłeś o tej ChaChy o tym wszystkim i ta Gruzja ona. Myśmy dużo jeździli po miastach wcześniej różnych, jakiś stolicach, gdzieś tam w Azji byliśmy to też oczywiście przyroda, ale dużo spędzaliśmy czasu w jakiejś tam miastach. W Gruzji prawie w ogóle nie byliśmy w miastach, byliśmy tam w Tbilisi jeden dzień itd., ale tak to cały czas gdzieś tam ta przyroda, jakieś wioseczki małe. No i też to było takie trochę odkrycie, że, no że co ja pamiętam z Gruzji to ja pamiętam dolinę Trusso pamiętam. Tak, pamiętam Kazbeki w sensie no nie wchodziliśmy tam na Kazbek, ale pamiętam jakby widoki. No i pamiętam starszą panią u której spaliśmy w Udabno, która była przesympatyczna i jej robiliśmy social media i nagraliśmy jej film w ogóle promocyjny, jak zaprasza turystów, bo uznaliśmy, że jest taka fajna, że musimy coś fajnego wymyślić nie. I to była no muszę powiedzieć najlepsza stawka dla mojej firmy jaką jaką udało mi się wyperswadować, dostaliśmy dwa litry wina domowego za to także super, więc rzeczywiście i to się pamięta i nie pamiętam tego że byłem gdzieś. No dobra muzea też są fajne, ale to jest rzeczywiście coś takiego, co żyje. Czyli te te emocje z tym związane. To, że ci ludzie i ta jakby atmosfera.

    R.S.: Gruzja jest tutaj mega wyjątkowym państwem, mega wyjątkowym miejscem, bo tam masz na bardzo małej przestrzeni kilometrowej bardzo zróżnicowaną po prostu zróżnicowane środowisko. Masz wysokie góry 5 tysięczniki Kaukazu, lodowce i wszystko, masz Pod Kaukazie. Masz masz subtropikalny klimat, masz subtropikalne lasy masz półpustynie. Masz historię, masz do tego przyjemną gastronomii, dobre wino i gościnnych ludzi. Także jeśli to wszystko skombinujesz to to jest unikatowe w skali światowej bym powiedział w Gruzji. Co można tam zobaczyć. Dla nas jeszcze oni jak Polaków bardzo lubią jeszcze dodatkowo i to wychodzi, jak z historie tak z sytuacji, które się działy podczas np. wojny w 2008 roku, kiedy tam byłem i widziałem, że Polska bardzo wspierała Gruzję no i to wszystko w tych ludziach jest. I dlatego też przyjmują tych ludzi z Polski tak jakby bardzo ciepło nie i serdecznie.

    J.P.: Tak bardzo nie jest strasznie dużo krajów, w których tak nas lubią. Więc fajnie jest do nich jeździć, szczególnie, że szczególnie, że rzeczywiście jest tak, że tam myśmy w jeden dzień przejechali z właśnie z Kazbegi do tego Udabno ii to było nie wiem ze 150, 200 kilometrów może i tutaj mieliśmy jakieś tam tysiąc chyba siedemset osiemset metrów wysokości ta wioska jest jakieś tam 18 stopni a wyjechaliśmy przy 40 stopniach na pustyni właściwie nie. O i to też jest coś, że rzeczywiście ja też jeszcze z Lonely Planet też gdzieś tam sobie czytam i akurat o Udabno nic nie sprawdzałem tylko się dowiedziałem, że jest takie miejsce. Są te takie jakieś monastyry, coś tam, ładne rzeźby trzeba pojechać. Po pierwsze to pojechaliśmy ze złej strony, jechaliśmy chyba z dwie godziny 20 kilometrów, a po drugie wyjeżdżamy, nagle patrzę a tam wioska jakaś na końcu świata i nagle jakieś wielkie polskie flagi. Nagle ludzie jacyś po polsku gadają nie, mówię ty chodź idziemy zobaczyć, o co w ogóle chodzi nie, no i się okazało, że tam jest właśnie Oasis Club, czyli ten bardzo znane polskie miejsce.

    R.S.: no to mogę powiedzieć że właśnie Oasis Club wymyślił nasz przewodnik, który tamtędy jechał z naszą grupą, który się chciało toalet i nie było żadnej przestrzeni na toalety, i szukali miejsce gdzie by się mogla grupa zatrzymać. No i żadnej nie znaleźli no to wtedy był pomysł i z pomysłu się stworzył to miejsce. 

    J.P: O to super nawet nie wiedziałem, bo później dopiero jak zacząłem czytać, jak już byłem na miejscu, że to Polacy założyli ileś tam lat temu.

    R.S.: No nasz przewodnik.

    J.P.: No to kurcze to świat jest mały, świat jest mały […]

    R.S.: Ja przyjeżdżam, słuchaj na takie jak Ty mówiłeś na początku takie te wakacje all inclusive. To ja lubię do Udabno przyjeżdżać na all inclusive. Czasami trzy dni siedzę tylko, że nie mam przed sobą morza, ale siedzę i oglądam te wszystkie zwierzęta, które tam chodzą. Konie, krowy, świnie, kozy, barany, psy, koty, głupie kaczki wszystko to tam chodzi. Ty siedzisz tylko na tym tarasie, pijesz tą kawkę, winko oglądasz i wypoczywasz i to jest super.

    J.P.: To jest w ogóle tam niesamowite miejsce. Jakby w ogóle kto wpadł na to, żeby na środku pustyni wybudować wioskę. Później jak zacząłem o tym czytać jakie to jeszcze historię i tak sobie pomyślałem, kurczę dobrze żeśmy tu, bo ja już w połowie drogi chciałem zawrócić, bo uznałem, że nie przyjedziemy nawet tym pół terenowym autem, którym jeździliśmy, bo tam była tak tragiczna droga. A potem się okazało, że z drugiej strony jak się jedzie to jest okay, tylko że no nie przeczytałem tego Lonely planet i pojechałem ze złej. Ale przygoda wspomnienie i na pewno będziemy długo wspominać całą trasę też. Super a tu nawet nie wiedziałem kurcze, to widzisz świat jest mały to pozdrów właścicieli, jak będziesz miał okazję. Możesz powiedzieć, że taki człowiek z Polski tam u nich był i był zaskoczony jak tam mają fajne i mają największego kota jakiego w życiu widziałem. Nie wiem czym on tam się żywi ale muszą dobrą kuchnię mieć bo on tam […] 

    R.S.: Tak tam jest bardzo dobra kuchnia, bo to jest jak wiesz ta wioska, tam mieszkają migranci z gór zesłani i oni mają trochę inną kuchnię, bo to jest już północnej granica między północnym i południowym Kaukazem. I oni mają taką fusion kuchnię, oni mają kuchnię górską, kuchnię gruzińską i do tego trochę miksują jeszcze kuchnię polską albo europejską. I to jest właśnie unikatowe samo w sobie i wtedy ten kot temu gotowi to chyba smakuje bardzo.

    J.P.: Oj widać było, że tak. A jeszcze mi się przypomniało, że jak tam weszliśmy pierwszy raz w ogóle, byłem tam jakieś piwo wino zamówić coś takiego. Podchodzę do kelnerki, a kelnerka: Where are you from? -Poland -A of course. I wtedy tak zacząłem się rozglądać, myślę aha to chyba jest jakieś znane miejsce.

    R.S.: Tak, tak w Polsce jest to bardzo znane miejsce. Dużo dziennikarzy tam przyjeżdża od telewizji itd. także ale ja chciałem powiedzieć tam jeszcze jeden taki element do tego. I to jest to że on tam zbudował tą restauracje i ten hotel i to wszystko. Ale oprócz tego on jest bardzo aktywny, co się tyczy jakby współpracy z lokalną, lokalnym społeczeństwem, bo tam generalnie jest bardzo biedna. Tam mają parę tam jakichś zwierząt i tym, że się jest izolowana tak jakby nie ma za dużo możliwości. I on bardzo aktywizację to społeczeństwo. Oni po prostu mu dostarczają większość produktów, które on tam sprzedaje. On z drugiej strony organizował tam Szlachetne Paczki, organizują koncerty, ja, my wspólnie razem np. wywieźliśmy miejscowy zespół który tam jest kobiet do Polski na koncert do Wrocławia np. Także to jego obecność też motywuje innych, żeby sobie otworzyli sklep żeby zrobili guest house dla turystów. Także to jest niesamowite. Tam to by się dało tym naukowo badać jakim sposobem jeden Polak jest w stanie jakby mieć pozytywny wpływ na całe społeczeństwo, którego otacza.

    J.P.: To jest myślę, że to jest dobra historia w ogóle na film. Już tak mówiąc branżowo z mojej branży. Super no to tego się nie spodziewałem. A to fajne, fajne, fajny twist na koniec rozmowy. To powiedz jeszcze proszę w takim razie jakie planujecie może w najbliższym czasie wyprawy może. Może gdzie was znajdziemy w ogóle, gdzie można znaleźć gdzie można znaleźć waszą ofertę, żeby też widzowie, słuchacze mogli sobie skorzystać chociażby z takich wyjazdów do Gruzji, jak to co tam mówiłeś, że już można tam jeździć tak z więc […]

    R.S.: Tak, więc pytam wszystkich widzów i słuchaczy na stronę Barents.pl gdzie są piękne zdjęcia z naszych podróży. Jak już nic to możecie pooglądać fajne zdjęcia. Nasz Instagram też mamy Barents.pl Facebook Barents.pl. I gdzie my planujemy wyjazdy. To jest tak, że planujemy wyjazdy tam, gdzie jest otwarte i gdzie może jechać tym razem i to są zazwyczaj, to jest oczywiście Gruzja, to jest na przykład Kirgistan, Uzbekistan to są państwa w Azji środkowej robimy też wyjazdy teraz na wyspy, na inne wyspy na Mazury, bo tam też jest otwarte można pojechać. No i generalnie mam nadzieję, że np. Jordania na jesień już się otworzy i z niecierpliwością czekamy na wyprawy do dalekiej Rosji. Mamy Ałtaj, mamy Bajkał mamy Kamczatkę, mamy przejazd koleją transsyberyjską przez całą Rosję 10 dni za zwiedzaniem, mamy różne trekking w górach Pamir, górach Ałtaj na Kaukazie albo bliżej zapraszamy i gdzieś tam do Europy wschodniej centralnej. Tu też mamy wyjazdy. Wszystko można zobaczyć tam na stronie i się inspirować lub z nami pojechać, bo to jest tak, że ja raz wziąłem BlaBlakarowicza z kuchnią Głuchołaz do Wrocławia i on mi powiedział tak, ja sprawdzałem tą twoją stronę i ja sam jeżdżę sam zawsze zazwyczaj, ale policzyłem sobie, że ten wyjazd na Spitsbergen mnie wyjdzie taniej z wami niż jakbym jechał sam. Także tak, warto jest jeszcze też policzyć sobie to wszystko i na pewno coś każdy znajdzie.

    J.P.: I z tą myślą myślę, że możemy zakończyć ten odcinek. Bardzo Ci dziękuję jeszcze raz za rozmowę no i życzę, żeby pootwierały się te kraje i żeby można było już normalnie jeździć. I życzę ci takiej sytuacji dla Twojego biznesu, jak była w latach 90 tych dla innych turystycznych turystycznych agencji.

    R.S.: Bardzo dziękuję za zaproszenie. Wszystkiego dobrego.

    J.P.: Dzięki za rozmowę. A my widzimy się jak zawsze już w przyszłym tygodniu w kolejną środę o godzinie 10, a tymczasem osobiście bardzo polecam Gruzję, bo byłem i polecam z całego serca jeżeli lubicie fajne, piękne widoki, super ludzi, dobre wino to idealne miejsce na wyjazd. No to co widzimy się już za tydzień tym optymistycznym, turystycznym motywem zakończymy no i oby ta pandemia się szybko skończyła, a tymczasem do zobaczenia cześć.

  • Łosoś, ipod i bullet pointy. Co jest najważniejsze w tworzeniu podcastów? – Zdalnie o onlajnie #043

    Transkrypcja odcinka na dole wpisu.

    ➡️ Co mają ze sobą wspólnego łososie, ipody i bullet pointy?
    ➡️ Ile jest polskich podcastów?
    ➡️ Co mają wspólnego podcasty i Tik-Tok?
    ➡️ Jaki format podcastu wybrać ?
    ➡️ I dlaczego nie wpuszczą mnie już do Kanady?

    Między innymi o tym rozmawiamy w tym odcinku Zdalnie o onlajnie. Moim gościem jest Jędrzej Paulus – podcast manager, twórca podcastów, podcasterem, podcastowym blogerem podcastuje.pl i autorem newslettera kurspodcastu.pl – słowem: człowiek-podcast.

    LinkedIn:
    https://www.linkedin.com/in/jedrzejpaulus/
    Instagram:
    https://www.instagram.com/jedrzej.paulus/
    Blog:
    https://podcastuje.pl/
    Newsletter:
    https://kurspodcastu.pl/

    Najnowsze odcinki Zdalnie o onlajnie znajdziesz na:
    https://zdalnie.vireomedia.pl/
    https://facebook.com/VireoMedia/

    Zdalnie o onlajnie w formie podcastu odsłuchasz tutaj:
    Spotify:
    https://open.spotify.com/show/2CUILNoZEZ5E8oF2glF7c5
    Google Podcasts:
    https://www.google.com/podcasts?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8yZTQ0MjE0NC9wb2RjYXN0L3Jzcw==
    Anchor:
    https://anchor.fm/zdalnie-o-onlajnie
    Breaker:
    https://www.breaker.audio/zdalnie-o-onlajnie
    Overcast:
    https://overcast.fm/itunes1525424122/zdalnie-o-onlajnie
    Pocket Casts:
    https://pca.st/fwltcvep
    Radio Public:
    https://radiopublic.com/zdalnie-o-onlajnie-Gyqw3x

    Janusz Pietroszek: Cześć, witam was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku Zdalnie o Onlajnie. Ja się nazywam Janusz Pietroszek, a moim dzisiejszym gościem jest Jędrzej Paulus. Jędrzej jest podcast managerem, twórcą podcastów, podcasterem, podcastoblogerem podcastuje.pl i autorem newsletter Kurspodcastu.pl. Człowiek podcast Jędrzej, cześć!

    Jędrzej Paulus: Człowiek podcast, człowiek mikrofon, dzień dobry, dobry wieczór, dzień dobry wieczór.

    J.P.: Powiedz proszę czym się zajmujesz, chociaż domyślam się, że podcastami po tym krótkim wstępie.

    J.P.: Bardzo ładnie nauczył mnie Paweł Tkaczyk. Tworzę podcasty dla marek i firm, pomagam markom i firmom tworzyć podcasty, jak również pasjonatą swoich wspaniałych rzeczy. Tworzę podcasty, robię podcasty od wymyślania do opublikowania.

    J.P.: Może takie pytanie, które będzie banalne dla większości słuchaczy, ale może, może nie. Czym jest podcast? Czymże jest podcast?

    J.P.: Najprościej według mnie to jest radio na życzenie, które masz najprawdopodobniej w swoim telefonie i jeszcze bez reklam, i jeszcze na dobre, ciekawe tematy, które Cię interesują, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że możesz sobie słuchać, kiedy chcesz, a nie kiedy Ci dadzą.

    J.P.: Czyli takie radiowe VOD, tylko bez […]

    J.P.: Radiowe VOD, tak, coraz większa ilość podcastów zaczyna być jednocześnie video, jak i audio, ewentualnie wyciąga się, z video wyciąga się audio i wtedy też się robi z tego podcast, ale to trzeba umieć.

    J.P.: I to jest dokładnie to, co robimy teraz, bo ja później wrzucam to video w formie Spotify właśnie podcastu. Powiedz, od czego się zaczęła się twoja fascynacja podcastami, czy jakby, kiedy pierwszy raz się spotkałeś z pojęciem podcastu i jaki to ma związek z Alaską?

    J.P.: Z Alaską ma to taki związek, że się marzyła. Moja cała historia zaczęła się od skrobania łososia w fabryce łososia. TO był 2007 rok, pojechałem na wymianę studencką work and travel na Alaskę. Dlaczego na Alaskę? No z prostej przyczyny, nigdy mnie tam nie było. Pojechałem tam na Alaskę, zarobiłem ładne dolary podczas pierwszej kampanii podczas pierwszej kampanii skrobanie ryb. Kupiłem sobie Ipod 60 gb, to można było wtedy cały internet tam zmieścić. Ale tam trochę było słabo z internetem, więc udało mi się ewentualnie ściągnąć piosenkę Rihanny chyba wtedy: Umbrella. To wtedy była, tak Rihanna. No to była taka marna perspektywa enjoying your ipod experience i gdzieś obok pojawił się Shannon. Shannon facet z Arizony, radiowiec, notabene też podcaster, który mi powiedział, że wiesz co? To jest taka, takie podcasty Ci dam, takie radio na życzenie, no to ja się spytałem, o co chodzi, on mi wrzucił na tego Ipoda mnóstwo, mnóstwo plików MP3, ja wtedy patrzyłem i mi się kojarzyło raczej z torrentami, których oczywiście nie ściągam, bo nikt z nas nigdy nie ściągał torrentów, i z muzykę, a tutaj się okazuje, że gadają i cała następna kampania. Tam były dwie kampanie, na pierwszej zarobiłem mnóstwo kasy, kupiłem sobie Ipoda, a na drugiej już byłem zakochany w podcastach. Podczas skrobania tych ryb, podczas 16 godzinnej roboty, ja miałem słuchawki w uszach i nawinęło mi jakieś fajne rzeczy. Jestem osobą, która dużo słucha, która ma wrażliwy słuch, ja częściej słucham niż widzę. Ja pamiętam twój głos lepiej niż twarz. Podczas skrobania tych ryb 16 godzin dziennie, kilkadziesiąt gigabajtów tych fajnych, wartościowych treści do mnie mówiło. No i wróciłem z Alaski zakochany w podcastach, od 2007 roku to słuchanie podcastów, potem było tworzenie treści i tak z tego tworzenia treści dla takich firm jak Castrol, Volvo, Scania. Z tworzenia treści, kursów online wewnętrznych kursów zrodziło się to, że poczułem siłę audio, dobrych treści, które są przekazywane w formie audio dla innych. To jest wygodne i tak się narodziła myśl o założeniu podcastu, otworzeniu podcastu tak. Audio siedzę plus minu od 2015 roku, a bardzo aktywnie podcastuje od 2018.

    J.P.: WIdzę, że pasje i jakby zawód często wiążą się z wyjazdami zagranicznymi do różnych dziwnych prac. Ja zacząłem filmować, gdy kupiłem sobie swoją pierwszą kamerę w dwa tysiące bodajże piątym chyba roku za truskawki i za pracę jako […]

    J.P.: W niemczech byłeś?

    J.P.: Nie, na zachodzie jeszcze dalej w Kanadzie. Kanadyjskie truskawki zbierałem i za pracę, oczywiście mniej pracowałem, bo nie mogłem, ale prawda…

    J.P.: Pomagałeś tak? I w nagrodę dostałeś?

    J.P.: W remoncie domu i dostałem ekwiwalent finansowy, więcej szczegółów nie podam, bo mi każą, że tak powiem.

    J.P.: Bo nie pojedziesz do Kanady.

    J.P.: Bo mnie nie puszczą z powrotem, chociaż nic tam nie trzeba od paru lat. No w każdym razie wracając do meritum. Zaczęło się od ryb i zaczęło się od Ameryki, bo w Ameryce te podcasty, one są zdecydowanie bardziej rozwinięte, ale widzę tendencję bardzo, bardzo taką w Polsce już, że tak powiem, że jest to temat mocno rozwojowy, bo sam gdzieś tam się natknąłem na jakieś podcasty no powiedzmy parę lat temu. Coś tam słuchałem, nie jestem jakiś super zafascynowany, aczkolwiek im bardziej im częściej rozmawiam z ludźmi, którzy słuchają czegoś takiego, tym bardziej, tym więcej sam zaczynam tego typu treści słuchać. Powiedz może, poza tym, że jakby tworzysz ten podcast na co dzień. Zrobiłeś też coś takiego, jak newsletter “kurs podcastu”, to może dla osób, które już są bardziej zainteresowane. Co w takim newsletterze można znaleźć, co ile on jest wysyłany, jak to wygląda?

    J.P.: Kurs Podcastu to jest cotygodniowy newsletter kurs podcastu.pl, w którym ja się podzielę wiedzą, ja jestem z wykształcenie filologiem, więc jeszcze trochę umiem pisać, trochę umiem mówić, jednocześnie podobno mam bardzo radiowy głos. Tutaj nie chwalę się, tak mi mówią. Ja mam za dużo podcastowej wiedzy, która się marnuje. Pracuje w firmie escola, to jest po portugalsku szkoła i tam mamy taką zasadę. Dzielimy się wiedzą, ponieważ dzielisz się wiedzą i wiedza to jest jeden z niewielu rzeczy, które rośnie jeżeli się nią dzielisz. W kursie podcastu są porady, jak zrobić podcast, jak zrobić dobry podcast, jak tworzyć odpowiednie treści. Na przykład jak wykorzystać te treści wielokrotnie, żeby nie robić samego podcastu, a jednocześnie są to też moje autorskie obserwacje ze współpracy z klientami, z którymi, którym robię podcasty. Jak oni na przykład wykorzystują podcasty i włączają podcasty w swój biznes. Są osoby, z którymi współpracuję, to osobny podcast traktuję jako taką nieodzowną naturalną część swojego biznesu. Dodatkowa, co najmniej dodatkowy sposób do trafienia, do nowych klientów, do nowych osób, do.. Nowy kanał, może tak. Jeszcze nie zagospodarowany tak bardzo.

    J.P.: O właśnie i tu myślę, że to jest bardzo ważna rzecz. To podobnie trochę, może to nie jest ten rodzaj medium, ale podobnie było z chociażby TikTokiem, z którego dużo osób, że tak powiem korzysta, a jeszcze parę lat temu, no wyśmiewali się z tego, że co to za tutaj dzieci tam skaczą, tańczą, teraz się okazuje no właśnie. Teraz się okazuje, że ci którzy się z tego nie śmiali tylko pokazali to marketingow, szczególnie, ze grupa docelowa na tym TikToku ich była to się okazuje, że zarabiają całkiem sympatyczne pieniądze na tym

    J.P.: Wiesz, ja może nie zarabiam genialnych pieniędzy na podcastingu, ale jest to pewna część mojej wypłaty, moich zarobków. Chciałbym tak mocno podkreślić, że ja daję już słowo, że podcasty to nie jest prosta droga do zarabiania. To że ktoś mówi, że zarobił mnóstwo, 100 tysięcy pieniędzy, orzeszków, fistaszków, czegokolwiek. To są wyjątki. Podcasty to jest wspaniałe narzędzie do zwiększania zasięgów, do zwiększania ilości, ilości możliwości i to jest sens tworzenia podcastów. Po to się robi podcasty, że podcasty docierają do nowych osób i dzięki temu pojawiają się nowe możliwości, a twoją zasadą, twoją zabawą, twoim zadaniem wtedy jest przekuć te możliwości w zarobek. Dlaczego nie?

    J.P.: Właśnie o to nawet bardziej mi chodziło, że jakby jest jeszcze dużo do zagospodarowania na tym rynku, bo o wiele trudniej jest wejść na przykład i zostać znanym youtuberem w dzisiejszych czasach, niż znanym podcasterem. Ja nie wiem jak zostać znanym podcasterem, bo jeszcze nie jestem, a chciałem na przykład, ale zakładam, że jest łatwiej ze względu na to, że jest mniejsza konkurencja i nie ma jeszcze aż takich jakby.. Jakby próg wejścia jest nieco niższy, przynajmniej na razie i myślę, że to będzie dosyć krótki moment w historii.

    J.P.: Tak, tak jeśli mówimy o ilości blogów to mamy no w Polsce, z pewnością mamy setki tysięcy blogów. Na świecie mamy tych blogów, o jejku chyba tam, na jednego człowieka przypada siedem blogów. Nie wiem czy tak jest, czy może jest odwrotnie. Jakieś kosmiczne miliony tych blogów. Na całym świecie mamy około miliona podcastów, a w Polsce w czasie, kiedy to nagrywamy, mamy około 6 tysięcy, trochę powyżej 6 tysięcy podcastów. Jeśli weźmiesz liczbę twórców robiących podcasty to jest 6 tysięcy i to jest 6 tysięcy wszystkich podcastów, które są po polsku. Jest to mała liczba, dlatego teraz w maju 2021 roku jest bardzo dobry moment, aby szybko się nauczyć, jak robić podcasty. Nie trzeba robić od początku genialnych, wspaniałych podcastów, szybko się nauczyć, odpalić podcast i potem go rozwijać, ponieważ dobry podcast jest zrobić trudno. Łatwo jest odpalić podcast, trudno jest zrobić bardzo dobry podcast, wartościowy podcast. Część tych podcastów w Polsce z 6 tysięcy to są podcasty tak zwane widmo, które odpaliły jeden, dwa odcinki, potem człowiek się szybko wypalił albo nie miał czasu, więc wciąż ta liczba jest mała w porównaniu z blogami bądź z kanałami na YouTube. Tutaj nawiązuje chyba do Gonciarza, który jest gwiazdą YouTuba, jakiś czas temu odpalił zupełnie nowy kanał, próbował się przebić. Nie mówiąc, że jest Gonciarzem, tym Gonciarzem i nie dał rady, więc na pewno warto wchodzić w YouTube, na pewno warto wchodzić w Social Media i na pewno warto wchodzić w podcasty. Tym bardziej, że podcasty możesz stworzyć z różnych rzeczy, które wrzucasz w internet.

    J.P.: I tym sposobem przejdźmy płynnie do następnego pytania. Od czego zacząć? Czy mamy na przykład […]

    J.P.: Od wymyślenia.

    J.P.: dobry pomysł to podstawa, ale mamy na przykład jakaś nie wiem, jakiegoś człowieka, jakąś, człowieka, który ma jakąś wiedzę na dany temat, chce się nią jakoś tam podzielić. No i dobra i on się nie zna na tych technikaliach, on nie zna się na mikrofonach, nie zna się na jakimś montażu dźwięku, w ogóle komputer to tam sprawdza pocztę i facebooka. Od czego zacząć?

    J.P.: Jest taka aplikacja: ASR. To jest aplikacja ASR, która wygląda niesamowicie prosto, ponieważ jest to jedna aplikacja z jednym kółkiem i można zacząć nagrywać pierwsze odcinki włączając to kółko. Teraz je włączyłem, lecą mi cyferki, czyli coś się nagrywa i ja zaczynam opowiadać, ale to nie jest pierwszy krok. Pierwszy krok to jest wymyślenie podcastu, wymyślenie tego, co chcesz powiedzieć. Stworzenie czegoś to jest podstawa, stworzenie swojego podcastu, wymyślenie podcastu tak, żeby trafić po pierwsze w odpowiednią niszę, po drugie, żeby dawać wartościowe treści. Moim osobistym wrogiem są słabe treści. Treści o niczym. Treści, które opowiadają o przysłowiowej tej marynie. Tak? Nie uwłaczając marynie żadnej. Wymyliścić sprawdzić pomysł, sprawdzić, czy nie ma już podcastów w tym zakresie, w tym temacie, a jeżeli są to jak to zrobić inaczej. Obgadać ten pomysł i najlepiej nie z rodziną, bo rodzina zawsze powie, tak tak, tak tak, tak tak Jędrzeju wspaniały pomysł. Pójść z kolegą na browara, obgadać ten temat, kolega ci powie, w jaki sposób on by to widział. W jaki sposób dociera do niego ten temat, w jaki sposób on rozumie ten temat. Rzucić temat na przykład na Facebooka: Hej, mam pomysł na podcast. To nic, że ci ktoś może ukraść, nigdy ciebie nikt nie podrobi. A zrobisz to inaczej. Dobrze przemyślany pomysł na podcast, dobrze przemyślany pomysł na całą audycję, którą nazywany podcastem, to w ameryce nazywa się show, a podcast czy episode to są odcinki. Dobrze przemyślany podcast, dobrze przemyślana audycja, zrobiona inaczej niż wszyscy to jest podstawa, a technologia przyjdzie z czasem. Pierwszą rzeczą, którą można zrobić to jest właśnie aplikacja ASR. Anna Siergiej Roman, którą można sobie kupić za darmo i można nagrać pierwszy odcinek na telefonie, ponieważ pierwszy odcinek nie musi być genialny i wtedy zaczyna się rozwój. I od tego trzeba zacząć, wymyślić, w jaki sposób będziesz przekazywał swoją wiedzę i o czym będziesz mówić. W ten sposób nie wyprztykasz się z tematów, w ten sposób nie powiesz całemu światu o wszystkim w ciągu trzech odcinków i zaczniesz pracować. Rozwój nie progress, ja wiem, że to brzmi coachem majkiem, ale tak po prostu działa.

    J.P.: A to jest bardzo podobne poza coachem Majkiej, to jest bardzo podobne do tego w jaki sposób się tworzy filmy, bo, czy w ogóle fotografuje wszystkie takie wizualne rzeczy. Bo bardzo często dostaję pytania, prowadzę też jakiś kurs fotograficzny itd. Dostaję takie pytanie typu, jaki aparat mam kupić, bo tam nie wiem bo tam filmuje i coś tam. Myślę sobie, no […]

    J.P.: I mam 5 tysięcy złotych,

    J.P.: No właśnie, jest nagrywa to, coś się rejestruje, no rejestruje się. To nic nie kupuj, nie wiem, to sobie kurs kup, jak dobrze oświetlić jedną lampką pokojową scenę, czy cokolwiek. Bo to nie ma jakby, narzędzie nie ma znaczenia, chodzi o pomysł.

    J.P.: pierwszy podcast, który nagrałem to był podcast dla osób uczących się programowania, deweloperów, nie było nagrane nawet na moim mikrofonie. To był mikrofon kolegi za 50 zł przyczepiony do lampki, która stała między nami, żeby wyłapywał. Mamy parcie na bycie idealnym, bo nas tak media nauczyły, a to nie chodzi o to, żeby być idealnym. Chodzi o to, żeby się po prostu rozwijać. Na sam początek po prostu coś nagraj, wymyśl to co chcesz powiedzieć, zrób sobie trochę zapisków. Najlepiej bullet pointy, odpowiedz o tym, żonie, mamie, mężowi, kolegom, żeby to ładnie się ułożyło w głowie, a potem odpalasz komórkę i nagrywasz. To nie będzie idealne, ale to jest dobry start. I pierwszy odcinek masz gotowy, potem można go wrzucić na hosting podcastu, są rzeczy, są hostingi bezpłatne, są płatne. Ja polecam płatne, bo są bezpieczniejsze i w ten sposób trafiasz do Spotify i Itunes. I od tego się zaczyna dobry podcast, od myślenia, przemyślenia, startu, jakkolwiek, a potem rozwoju.

    J.P.: A jak z twojego doświadczenia to wygląda, za pewne też różny ludzi mają workflow i w różny sposób te podcasty powstają, ale czy tworzy się scenariusz takiego podcastu, czy bardziej to ma być na zasadzie, że robisz sobie trzy bullet pointy i lecisz z tematem, czy to też zależy od człowieka.

    J.P.: To zależy od człowieka, są osoby, którym dasz mikrofon i one zaczynają nawijać, ale tu trzeba umieć w nawijkę. To trzeba umieć mówić do mikrofonu i umieć formułować myśli, problemem czasami jest to, że ludzie odpływają i zaczynają dygresje od dygresji, a potem jeszcze na to dygresje. W końcu to trochę jak z oglądaniem YouTube, zaczynasz jak zrobić ciasto, a kończysz o drugiej w nocy, czy transformers mogą nas zabić. To nie tak, to musi być zupełnie inaczej, musisz wyczuć. Ja na sam początek bardzo polecam robić sobie bullet pointy, czyli trzy, pięć najciekawszych myśli w ramach jednego tematu i ustawić sobie w głowie takie myślenie, że nie musisz wszystkiego powiedzieć od razu. To wynika z bardzo często z naszego przyzwyczajenia, my w szkole byliśmy uczeni bardzo często, nauczyć się od 320 do 350 strony, po czym się stawało na baczność i się mówić a takiego, a takie takiego roku pod grunwaldem starły się wojska, połączone siły wojsk polskich i litewskich oraz krzyżackich. I to jest nudne, o wiele lepiej jest sobie napisać trzy, pięć punktów głównych. Do nich ze dwa trzy podpunkty i zacząć opowiadać. Nie będzie idealnie na początek, ale potem zaczyna się nawijka, zaczynasz się wyrabiać w rozmowie i warto zacząć od bardzo powolnych, od bardzo malutkich kroczków. Troszeczkę na początek, wtedy krok po kroku jest progres, a potem dostaniesz mikrofon i nie jesteś w stanie zacząć gadać. Nie jesteś w stanie przestać, tak jak ja teraz.

    J.P.: To jest, muszę potwierdzić, że dokładnie tak to działa, bo ja pamiętam, jak nagrywałem pierwsze odcinki tego programu, no to byłem, aż zdziwiony, bo gdzieś tam studiowałem dziennikarstwo. Myślałem, że to mi pójdzie tak o, że tak siądę, będę gadał i w ogóle nie ma problemu. Całe życie spędzam z kamerami, co prawda po tej lepszej stronie, bo po drugiej i je obsługuje. No ale siadłem przed tą kamerą , miałem prowadzić pierwszą rozmowę, specjalnie sobie zaprosiłem dobrych znajomych, żeby się czuć swobodnie, że wszystko fajnie pójdzie.

    J.P.: Dobre podejście.

    J.P.: I byłem tak spięty, jak teraz ktoś by sobie zobaczył jakiś pierwszy odcinek, drugi, trzeci, powiedzmy to po prostu siedzę jak z kijkiem nie powiem gdzie i jakiś taki w ogóle, no masakra nie. Super poważne pytania, nic, żadnej dygresji, nic.

    J.P.: No sztywniak nie.

    J.P.: No straszny sztywniak, a ja naturalnie nie jestem sztywniak, przynajmniej tak mi się wydaje, więc no to było bardzo, bardzo ciekawe przeżycie szczególnie, że tak się porównuję z czasem i też jest, jeżeli i pierwsze odcinki i w ogóle były źle nagrane, ja jako filmowiec ustawiłem zły klatkarz w kamerze przez przypadek, bo coś tam przestawiałem i palcem po prostu miźnąłem i nie zwróciłem uwagi. No po prostu tragedia, znaczy słuchać, widać, ale jakby teraz tak zrobił to bym się czuł taki dosyć no, że słabo. No i co, no i poszło.

    J.P.: I jak się robi, jak się naprawia takie błędy to się puszcza, prawda?

    J.P.: No tak.

    J.P.: Po pierwsze jest dużo, jest mało osób, które to zauważy, no chyba, że to było bardzo poklatkowe i wyglądałeś, jak te dinozaury z lat 80 tych godzilla.

    J.P.: Ale i tak większość osób słucha nawet takich wywiadów na YouTube, większość słucha, bo ja po sobie wiem, że ja nie oglądam wywiadu tylko robię coś przy okazji, więc tak naprawdę to jest podcast.

    J.P.: Mhmm, z podcastami jest taki problem, że no mimo wszystko podcast według mnie powinien być audio i powinien mieć RSS, ale to jest takie dość fundamentalne, fundamentalistyczne podejście, podcast to tylko audio, zobacz, jak się zawęża. Nie zawęża. Jak się rozszerza znacznie podcastu. Kilku moich klientów mówi, że chce robić podcast i mówi o YouTube. Mówi tylko o YouTube, nawet miałem takiego klienta, któremu powiedziałem, okay nagraj to, ja to jeszcze ładnie zmontuje, wrzucę na hosting podcastów, będziesz to miał w Itunes i w Spotify. Nie nie trzeba, jemu wystarczy Youtube. Nie będę się bronił, nie będę się obrażał, tutaj wychodzi ważny jest tworzenie dobrych treści, ważne jest tworzenie mądrych treści, ważne jest tworzenie wejścia w buty odbiorcy i danie mu takich treści, które są dla niego najlepiej gotowe do użycia albo bardzo rozszerzają mu horyzonty i tutaj ważne spostrzeżenie. Twoja wiedza raz i wiedza gości dwa. Bardzo ciekawie wychodzą miksowane podcasty, przykładem jest Tomek Onyszko, a i to kto robi podcast mieszany. Trochę swoich przemyśleń solo i jakaś ciekawa osoba do podcastu. Wychodzi to świetnie. Tomek ma świetną nawijkę, świetnie gada, ma wielką wiedzę, którą zderza, ale w tym pozytywnym myśleniu, zderze z gościem, a potem w następnym odcinku robi swoje przemyślenia na jakiś temat. Bitcoiny, bezpieczeństwo, tu się obraca w IT, w świetne motywy wchodzi.

    J.P.: I tym sposobem przeszliśmy od tej formy wywiadowej podcastów, jakby forma wywiadu jednak, jeżeli nie chcemy, nie mamy na przykład możliwości, no nie wiem spotkania się osobistego, jednak czasami wymaga troszeczkę tych technikaliów. No to co my robimy teraz, w sposób, w jaki my to nagrywamy to jest jednak dosyć skomplikowane, bo ja jakby robię live’y, video dla klientów, mam jakieś tam specjalne od tego oprogramowanie, które wiem, jak obsługiwać. Ja sobie z tego oprogramowania korzystam, mogę sobie takie o przejazdy robić, czary mary, fajnie to wygląda. No tylko, że ja ten program nauczyłem się obsługiwać i obsługuję go jakoś w miarę na co dzień i on jest dosyć skomplikowany tak jakby ktoś używał photoshopa, żeby narysować kółko. No nie potrzeba photoshopa, żeby narysować kółko, wystarczy paint. No i teraz pytanie, czy istnieją narzędzia. Pytanie z tezą, bo domyślam się, że istnieją. Czy isteniją narzędzie, któe pozwalają na prowadzenie takich wywiadów online, które będzie można nagrać zarówno w formie video jak i audio, które są, no nazwijmy to w cudzysłowiu idiotoodporne, każdy jest w stanie je obsłużyć kto ma podstawową wiedzę na temat komputerów, czyli umie włączyć windowsa i sprawdzić sobie fejsa?

    J.P.: Pierwszą rzeczą jaką bym polecił to jest po prostu wygooglowanie tego, jak zrobić wywiad i wtedy wyjdą ci minimum trzy narzędzia. Jednym z nich prawdopodobnie będzie Zencaster, drugim będzie Zoom. Zoom z tego, co pamiętam, ponieważ nie używam go nie pozwala na nagrywanie oddzielnych ścieżek, a to jest dobra rzecz. Oddzielna ścieżka to jest Janusz nagrywa ze swojej strony, ja nagrywam ze swojej strony. To wtedy jest o wiele wygodniejsze, ponieważ mamy dwie oddzielne ścieżki, które można złożyć w odpowiednim programie. Jeżeli bardzo nie chcemy robić dwóch ścieżek to można łopatologicznie nagrać to na Skype. Czyli Czyli łączysz się z kolegą koleżanką, z gościem, z gościnią na Skype. W prawym dolnym rogu jest chyba więcej i nagrywanie i jazda. Potem można wyciągnąć z tego cały obraz, wrzucić to w jakiś onlajnowy narzędzie, które oddzieli wtedy obraz od dźwięku i już masz gotowy dźwięk. To nie będzie idealne, ale od tego można zacząć. Innym przykładem jest Zencaster, który może nagrywać obie ścieżki, może nagrywać dźwięk, ale jest płatny do któregoś tam momentu. Można również wykorzystać Streamyard, który bezpłatnie pozwala robić livey i wywiady dokładnie tak jak by robimy teraz, może bez takich fajnych przejść jak teraz zrobiłeś. Streamyard, Zoom, Skype, Zencaster. Cleanfeed to są już ciutkę bardziej skomplikowane narzędzia. Cleanfeed jest tyle fajny, że wymaga jednego przycisku, tutaj bardzo polecam, choć nie zawsze działa.

    J.P.: Jak to komputery i oprogramowania.

    J.P.: Ja bardzo polecam po prostu sobie ściągnąć, zalogować się, spróbować na pięciu. Po prostu zadzwonić do kolegi, koleżanki i pogadać z nim, z nią trzy minuty i wtedy to ściągnąć i zobaczyć, co najlepiej działa, co najbardziej rozumiesz. W IT jest dosyć takie przeświadczenie, że jak coś działa to nie jest głupie, chociaż może niekoniecznie genialnie jest to zrobione. Podcasty są na tyle proste, że musi być dźwięk, jeżeli ten dźwięk jest wymiarach taktowanych, nie jest to nagrane ziemniakiem, nie szczeka pies dookoła, nie latają dzieciaki, a jest jakość to to jest już akceptowalne do podcastu. Im lepsza jakość, tym lepszy odbiór, byleby to nie burczało, brzęczało i nie psuło życia.

    J.P.: A jak taki powiedzmy rynek podcastowy w Polsce wygląda, wspomniałeś o tym, że podcastów w Polsce jest około 6 tysięcy. Ja tam robiłem jakiś research, ale zdziwiłem się bardzo, że to jest taka niewielka liczba, bo no myślałem, że jest co najmniej kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy, bo mamy prawie 40 milionów ludzi w kraju nie. 

    J.P.: Przy tym dużo przedsiębiorców, a mnóstwo przedsiębiorców używa podcastów, mnóstwo, mnóstwo z tych 6 tysięcy.

    J.P.: Jakie są tendencje, bo zakładam, że jeśli teraz jest 6 tysięcy, ich będzie przybywać, no bo siłą rzeczy ich musi przybywać, bo to jest jeszcze naprawdę mało jak na taki spory europejski kraj. Jakie są tendencje, czy na przykład powstaje dużo takich, nie wiem, takich autorskich audycji, że jakiś mądry człowiek, mówi coś o mądrych rzeczach, czy może są na przykład bardzo popularne wywiady z jakimiś ludźmi. Jak to wygląda w Polsce? Czy w ogóle?

    J.P.: Dotykamy formatu podcastu i ogólnie podcastów, skupmy się na Polsce, no bo tutaj mieszkamy, tutaj najczęściej pracujemy i tutaj najczęściej rozmawiamy, tutaj najczęściej tworzymy treści. Są oczywiście osoby, które tworzą treści po angielsku. Jeden z moich klientów niedawno stwierdził, że do odcinka z okrągłą cyferką będzie robił po polsku, a jednak o sprzedaje na zachód, więc dlatego od tego odcinka z okrągłą cyferką przejdzie na język angielski. W świecie angielskojęzycznym podcasty są niesamowicie rozwinięte, Mateusz Sójka, to jest szef PolDigi, jednej z fajniejszych hostingowych platform dla podcastów, niesamowicie oddany podcastom. Mówi wydziela takich 6 stopni rozwoju rynku podcastowego. 6 stopień to są Stany Zjednoczone, gdzie najpierw są podcasty, a potem radio. Pierwszy stopień to jest tam, gdzieś coś kiedyś, wiesz w głuszy nagrywa i wrzuca na jakieś Spotify. Polska jest mniej więcej po środku, gdzie już zaczynają rosnąć podcasty, ale wciąż radio jest bardzo silne. Podcast w porównaniu do radia jest wciąż w Polsce słabszy, ale zauważ tendencję. Polityka nam niestety nie pomaga w tym, żeby słuchać radia, dlatego radio 3,5,7 powstało. Radio 3,5,7 co robi, robi podcasty również, czyli te fragmenty swoich, swojego radia na żywo, które potem będzie można odsłuchać, na razie dla patronów, za niedługo dla wszystkich, a pewnie dla patronów tam jakieś najlepsze kąski. Rynek podcastów w Polsce rośnie, rynek podcastów w Polsce rozwija się i rozwija bardzo szybko. W tej gonitwie wiele podcastów jest tworzonych i zostaje. Po pięciu, po siedmiu, po ośmiu odcinkach po prostu zostaje. Podcasty mają to do siebie, że tutaj liczy się bardziej jakość treści oraz systematyczność. Systematyczność przejawia się w tym, że jeżeli robisz coś raz na dwa tygodnie, raz na miesiąc to warto żebyś to robił długo. Nie ulegajmy, jeżeli chcemy tworzyć podcasty, nie ulegajmy takiemu parciu, żeby robić podcasty co tydzień co dwa. Proponuję, żeby zacząć najpierw co miesiąc, bardzo dopracowany odcinek, tworzyć co miesiąc bardzo dopracowany odcinek, a jeżeli to chwyci i jeżeli zaczną ludzie tego słuchać, a najlepszym przykładem jest, że to wraca do Ciebie, czyli a słyszałem w podcaście, a znam z podcastu, no tak mówiłeś o tym w podcaście. To wtedy, to znaczy, że to się przebija, ludzie zaczynają Cię słuchać, ja bym tak stwierdził, pół roku trzeba na to i wtedy zwiększyć częstotliwość. Systematyczność i bardzo dobry kontent. Weźmy pod uwagę, że część z tych 6 tysięcy podcastów odpadnie, a osoby, które odpowiednie długo będą wrzucać ten kontent po prostu będą wygrywać.

    J.P.: To skoro omówiliśmy już powiedzmy to, że kontent jest ważny to powiedz, jaki kontent podcastowy Ty byś polecił, jakiś kilku Twoich ulubionych podcasterów, kilka ulubionych podcastów, które mógłbyś polecić słuchaczom i widzom.

    J.P.: Oprócz polskich gigantów, czyli Marka Jankowskiego Mała wielka firma, więcej niż oszczędzanie pieniędzy Michała Szafrańskiego, jestem przeogromnym fanem Pata Flynna. Pat Flyn to jest jeden z takich gigantów podcastów światowych, facet, który zaczynał od podcastingu. Ja go słuchałem, kiedy przywiozłem sobie Ipoda z Alaski i to był taki facet, który i był no malutki, skromniutki i jak tak mówił to tak trochę się wstydził, no tutaj opowiem o biznesie i w ogóle jest fajnie, bo biznes jest dobrze robić po kilkunastu latach. To jest gigant Podcastu, który uczynił z tego podcastu taką walidację, uwiarygodnienie swoich, swojego kontentu. Polecam Pata Flynna, żeby zobaczyć jak on robi, posłuchać, on ma niesamowitą energię i ogromną empatię. Świetny jest Tim Feris, który tworzy podcasty nawet kilkugodzinne, ale to są podcasty niesamowicie dobrze przygotowane. On ma też grupę osób, która mu robi research, więc on potem siada i wie o czym mówić. Z polskich jestem niezwykłym fanem Macieja Aniserowicza, ale to dlatego, że tworzy podcasty również dla branży IT, a Maciek Aniserowicz robił podcasty z nim to było modne i Maciek jest o tyle fajny, że on ma tą naturalną giętkość, naturalność w sobie, on ma też wiedzę i charyzmę i to jest świetne. Mikrofon zabiera około trzydziestu, tak na pi razy oko, około trzydziestu procent energii, dlatego Maciej to robi świetnie, bo on z siebie daje więcej niż na co dzień. Takie mam wrażenie i dlatego mu to świetnie wychodzi. Kto jeszcze z polskich. Lubię Osmana, lubię Mirka Burnejko, lubię też radiowców, którzy weszli do podcastu, to jest Katszyder Bugajskiego na przykład. Ja też mocno siedzę w Marketingu, marketing podcastu to też jest jedna z moich działek, więc Social media marketing, Social media marketing to jest Mike Stelzner. Business Marketer to jest akurat polski podcast Łukasza Kosuniaka pierwszy podcast, to też jest myśl, pierwszy sezon swojego podcastu czytał swoją książkę. Zrobił audiobooka. Szymon Negacz, jeżeli ktoś się interesuje sprzedażą, Marcin i Finanse bardzo osobiste. Lubię tych ludzi, ponieważ oni przygotowują treść, to nie jest Yolo, ponieważ uważam, że powinniśmy szanować czas naszych odbiorców. Mnie samego wkurza, jeżeli słucham podcastu i w którymś momencie on jest o niczym. Zmarnowałem czas, a mogłem na przykład poczytać książkę i wtedy trochę się obrażam na podcastera i wtedy nie zawsze słucham podcastu następnego, następnego odcinka.

    J.P.: [,,,]
    J.P.: Tak, ja to nazywam fermentacją tekstu lub fermentacją kontentu. Jednego pierwszego dnia coś sobie piszesz, przemyślisz, drugiego trzeciego dnia, gdzieś to zobaczysz, popatrzysz, piszesz, skreślisz, wykreślisz, po pięciu dniach, jeżeli konwentowi poświęcisz 15 minut dziennie masz gotowy scenariusz, który masz już w głowie i Ci łatwiej opowiedzieć, i możesz przygotować scenariusz dla gościa. Możesz przygotować scenariusz dla siebie, im lepiej sfermentowany kontent tym po prostu wygodniej, im tym lepiej i tym większą jakość dajesz odbiorcom, a odbiorcy to jest złoto i tutaj chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na ilość odsłuchań. Ilość odsłuchań jest ważna, ale najważniejsza jest ilość osób, które wracają do Ciebie. Nie tysiące zasięgów, bo lekami się nie najesz, a możesz się najeść o wiele bardziej osobami, może osobami, biznesem, robieniem biznesu, robieniem relacji z osobami, które do Ciebie wracają. Nie ilość a jakość to jest ważne w podcastingu. To jest niesamowicie romantyczne, co ja mówię, ale no ja w to wierzę. Róbmy dobrze albo starajmy się nie robić.

    J.P.: Myślę, że to jest bardzo fajna puenta na koniec, róbmy dobrze albo starajmy się nie robić albo starajmy się robić dobrze.

    J.P.: Starajmy się robić bardzo dobrze.

    J.P.: Podcasty, super. Powiedz jeszcze powiedz, gdzie Cię znajdziemy, gdzie się można zapisać do twojego newslettera, gdzieś tam cię namierzyć na social mediach wszelakich. 

    J.P.: W social mediach nazywam się Jędrzej Paulus i najczęściej panoszę się na LinkedIn, ponieważ tam jest jeszcze co najmniej dużo osób, którym mogę coś zaproponować, które mogą się ode mnie czegoś się nauczyć i od których ja się mogę czegoś nauczysz, ponieważ nie pretenduje do tego, żeby być alfą i omegą podcastingu w Polsce. Są osoby mądrzejsze ode mnie, które bardzo szanuję i które bardzo pozdrawiam. Więc Jędrzej Paulus na LinkedIn, facebooku również nazywam się Jędrzej Paulus, mam również bloga, blog nazywa się Podcastuje.pl, pisane przez c, Podcastuje.pl. Z mojej prawej dla osób, które oglądają jest taki uśmiechnięty troll na mikrofonie, który jest tak naprawdę mikrofonem brodatym. Podobno to ja. Tylko nie mam jeszcze zielonych okularów. Podcastuje.pl, Podcstujepl, na Instagramie, na Facebooku również mam fanpage Podcastuje, tam najczęściej dzielę się informacjami, są posty, najczęściej jak zrobić podcast. Newsletter kurs podcastu, kurs podcastu.pl to jest mój newsletter, który odpaliłem na początku roku, obecnie mam 150 subskrybentów i w ramach podziękowania dla osób za to, że mogę trafić dokładnie do nich, wręcz intymnie, tak jak podcastem do czyichś uszu. Tylko ty i ja rozmawiamy. W ramach podziękowania dla osób, które subskrybują mój Newsletter, tam jest bardzo dużo treści, które nie wychodzą na social media, ponieważ, moim wielkim celem jest stworzenie fajnych podcastów z fajnymi treściami z wartościowymi treściami, więc kurs podcastu to są moje przemyślenia, moje obserwacje i porady w jaki sposób obecnie wyglądają trendy w Polsce. Dlaczego warto robić podcast, no i jak zrobić dobry podcast, progres nie perfekcja. Facebook, LinkedIn, Instagram, Blog Podcastuje i kurs podcastu pl.

    J.P.: Super, bardzo Ci jeszcze raz dziękuję za rozmowę. Była bardzo ciekawa, sam jako człowiek, który pretenduje do miana podcastera w przyszłości mam nadzieję, że też mi, jakby też się dużo dowiedziałem. Mam nadzieję, że kilka rzeczy już mam w głowie, żeby troszkę zmienić, troszkę poprawić i spróbować z niektórymi rzeczami popracować.

    J.P.: Zapraszam, chętnie zawsze pomogę.

    J.P.: Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.

    J.P.: Dziękuję Ci bardzo, do usłyszenia.

    J.P.: Wszystkie linki, o których mówił Jędrzej będą oczywiście w opisie tego odcinka. No i co zapraszam już za tydzień, jak zawsze w środę o 10 na kolejny odcinek Zdalnie o onlajnie. Do zobaczenia.

  • Czy mieszkania stanieją? Rynek nieruchomości w Polsce po pandemii – Zdalnie o onlajnie #042

    Transkrypcja odcinka na dole wpisu.

    ➡️ Jak pandemia wpłynęła na rynek nieruchomości w Polsce?
    ➡️ Czy preferencje klientów są podobne jak przed rokiem?
    ➡️ Czy najem mieszkań nadal będzie się opłacał?
    ➡️ Jak w dobie pracy zdalnej wygląda rynek najmu biur?
    ➡️ Czy mieszkania i domy stanieją?

    Między innymi na te tematy rozmawiamy w tym odcinku Zdalnie o onlajnie. Moim gościem jest Radosław Musiał – prawnik, inwestor, deweloper, właściciel MUSIAŁ Group.

    Fanpage Musiał Group:
    https://www.facebook.com/musialgroup
    Instagram:
    https://www.instagram.com/radekmusial/
    YouTube Developuj.pl:

    https://www.youtube.com/channel/UCKn_ZdMyPhIp-zJB27dgb8w

    Najnowsze odcinki Zdalnie o onlajnie znajdziesz na:
    https://zdalnie.vireomedia.pl/
    https://facebook.com/VireoMedia/

    Zdalnie o onlajnie w formie podcastu odsłuchasz tutaj:
    Spotify:
    https://open.spotify.com/show/2CUILNoZEZ5E8oF2glF7c5
    Google Podcasts:
    https://www.google.com/podcasts?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8yZTQ0MjE0NC9wb2RjYXN0L3Jzcw==
    Anchor:
    https://anchor.fm/zdalnie-o-onlajnie
    Breaker:
    https://www.breaker.audio/zdalnie-o-onlajnie
    Overcast:
    https://overcast.fm/itunes1525424122/zdalnie-o-onlajnie
    Pocket Casts:
    https://pca.st/fwltcvep
    Radio Public:
    https://radiopublic.com/zdalnie-o-onlajnie-Gyqw3x

    Transkrypcja odcinka:

    Janusz Pietroszek: Cześć, witam was serdecznie w kolejnym odcinku ,,Zdalnie o onlajnie”. Ja się nazywam Janusz Pietroszek, a moim dzisiejszym gościem jest Radosław Musiał, prawnik, inwestor i deweloper, właściciel ,,Musiał group”. Witaj Radosławie.

    Radosław Musiał: Witam, witam wszystkich. Na wstępie miło za takie zaproszenie, cieszę się, że możemy porozmawiać, co prawda onlajnowo jak to tutaj przystało na sam tytuł, także jestem do państwa dyspozycji, do twojej dyspozycji, czekam na pytania, myślę, że spędzimy miło czas.

    J.P.: Powiedz, proszę, czym właściwie się zajmujesz, coś szerzej powiedz o swojej działalności, o grupie Musiał parę słów.

    R.M.: W sumie 16 lat już zajmujemy się nieruchomościami w różnych aspektach, bo to w gałęziach związanych z pośrednictwem i zarządzaniem najmem, również działalnością deweloperską, obsługą deweloperów i wszystkim tak naprawdę, co wokół tego się dzieje. W skrócie można powiedzieć kompleksową obsługą transakcji nieruchomości, jeśli chodzi o sprzedaż, zakup i obsługę konsumentów, jak i obsługę inwestorów. Więc tematyka jest bardzo szeroka, myślę, że na każdy z tych tematów nie zdążymy dzisiaj porozmawiać, ale na jakieś pytania konkretne chętnie odpowiem.

    J.P.: Szerokie..szerokie spektrum, a w ogóle w jakim obszarze działasz, bo to też istotne.

    R.M.: Znaczy, obszar naszego oddziaływania można powiedzieć, jak i biznes, ulokowany jest na Zagłębiu Dąbrowskim. Czyli tak można powiedzieć Śląsk, chociaż niektórzy wolą nie używać tego stwierdzenia i Zagłębie, czyli Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Będzin, Czeladź.

    J.P.: I powiedz, bo zaprosiłem Cię dlatego, że chciałem się trochę zorientować, jak wygląda sytuacja branży nieruchomości, szeroko rozumianej, teraz i jak wyglądała jeszcze rok temu, bo mamy już rok dwutygodniowego lockdownu, rok covida, pandemii. Powiedz jak to wyglądało, jakby jak covid, jak to wszystko, co działo się w kraju, wpłynęło na rynek nieruchomości. Czyli powiedzmy jakie były tendencje w zeszłym roku i czy one, czy ten covid jakoś na nie wpłynął, że nie wiem, nastąpiło zahamowanie, czy może nagle wszyscy zaczęli kupować mieszkanie, bo mieli za małe. Jak to wyglądało w zeszłym roku w marcu?

    R.M.: Znaczy, ogólnie rzecz biorąc, pomijając ten okres takiej ogólnej paniki, strachu przed wszystkim, bo nie tylko ja, nie tylko ty, nie tylko wielu słuchaczy miało z tyłu głowy w ogóle różnego rodzaju scenariusze związane z tym, co tak naprawdę będzie się działo. No i w związku z tym był taki moment miesiąca, dwóch miesięcy zahamowania wszystkiego tak naprawdę, bo lockdown nie dotyczył tylko i wyłącznie restauracji czy basenów, ale również decyzji biznesowych i przede wszystkim decyzji inwestycyjnych oraz zakupowych przez klientów nabywających nieruchomości. No ale, co się stało. Tak naprawdę poprzez ten okres takiego typowego zamknięcia dwóch lub trzech tygodni, już dokładnie nie pamiętam. Wyczyściłem to ze swojej głowy. No to ludzie zrozumieli, że jakby ich preferencje zakupowe są nieco inne niż dotychczas zwykli byli podejmować. W związku, z czym jakby wzrosło zainteresowanie całkowicie innymi nieruchomościami albo inaczej bardziej spersonalizowanymi nieruchomościami. Mówię tu o mieszkaniach z większymi tarasami, balkonami, ale również zamianę nierzadko lokalu mieszkalnego w jakąś nieruchomość z kawałkiem ogrodu czy też bliźniak, szeregówka, czy dom. To po pierwsze. A po drugie w związku z tym, że ten okres takich przemyśleń i takiej burzy psychologicznej w głowach klientów spowodował, że też relokacja kapitału nastąpiła. Czyli ludzie mieli, oczywiście z pustego i Salomon nie naleje, ale dużo ludzi miało i ma do tej pory lokaty, jakieś innego rodzaju majątki związane z inwestowaniem i postanowiło to zmienić czy przelokować na nieruchomości na wynajem, nieruchomości jako lokata kapitału po prostu, więc tych form się pojawiło wiele. Co jakby idąc dalej, pewnie następnym pytaniem, doszło do wielkiego bumu rozwoju na rynku nieruchomości, doszło do bardzo wielu decyzji zakupowych, co powoduje, oczywiście ekonomiczne prawa podaży i popytu. Tak w skrócie można powiedzieć. Natomiast to trwa i to się nie zmieniło, ponieważ jakby z miesiąca na miesiąc te decyzje są wdrażane. Zakup nieruchomości to nie jest coś, co można zrobić z dnia na dzień, w związku z czym dzisiaj tak naprawdę widzimy taki konkretny efekt tego zamknięcia przed… rok temu tak naprawdę. Czyli skutki widzimy dopiero dzisiaj.

    J.P.: A jakby jeżeli chodzi o, może nie, powiedzmy, jakby preferencje się zmieniły, ale jak wygląda kwestia ilości tych sprzedawanych mieszkań czy domów, bo jakby z jednej strony mamy no niektóre branże całkowicie zamknięte, ludzie bankrutują i tak dalej, z drugiej strony niskie stopy procentowe, lokaty oprocentowane na 0,001 procenta. No i trzeba coś z tymi pieniędzmi zrobić, Ci ludzie, którzy je mają chcą je zainwestować, czy to się jakoś wyrównało, czy na przykład nastąpił gwałtowny wzrost sprzedaży, czy jakoś to przystopowało, jak to wyglądało na przestrzeni tego roku?

    R.M.: Nastąpił wzrost poziomu sprzedaży, to na pewno, i to powiedziałbym kolosalny wzrost, ale również nastąpił kolosalny wzrost cen nieruchomości. Tak, w związku z czym to jest delikatnie mówiąc około 20% w stosunku do zeszłego roku, ale to również to nie było tylko wywołane i wyłącznie chęcią nabywczą klientów, ale też wzrost cen spowodowany jest między innymi wzrostem cen materiałów budowlanych, które poniekąd, a w zasadzie moim zdaniem w wielkim znaczeniu wpływają na koszt budowy metra kwadratowego, a zatem koszt wytworzenia lokalu mieszkalnego czy domu jednorodzinnego. W związku z tym te ceny zagalopowały się, są dalej mocno mocno wyprzedzające jeszcze nasze nawet oczekiwania, a chęć nabywcza wcale nie maleje w związku z tym, że z drugiej strony te stopy procentowe, dostępność kredytów i siła nabywcza również mocno wzrosła, pomimo tego, że wiele branż jakby można powiedzieć mocno kuleje, a część osób straciło pracę.

    J.P.: Czyli mamy ten kryzys, czy nie mamy tego kryzysu ekonomicznego?

    R.M.: To znaczy, ogólnie rzecz biorąc, ja nie pamiętam takiej sytuacji pandemicznej, przynajmniej w Europie, odkąd de facto, odkąd żyję tak naprawdę, bo w innych krajach się to zdarzało. Jesteśmy wszyscy przed jakimś taką zupełnie nową rzeczywistością przed jakimś zupełnie innym wyzwaniem i teraz, co mogę powiedzieć o kryzysie. Kryzys tak naprawdę, moim zdaniem, to dotyczy części gospodarki, będzie dotyczył również wielu branż, dotyczy i dotyka, i prędzej czy później myślę, będzie dotykał również i rynku nieruchomości. Na dzień dzisiejszy jest to branża, która wyszła obronną ręką z tego wszystkiego, co się wydarzyło, podobnie z branżą metali szlachetnych, kruszców i pewnie jeszcze wielu innych branż. Nie śledzę tego. Natomiast ciężko stwierdzić jednoznacznie, że jest kryzys skoro sprzedaje się więcej i drożej, więc jakby z jednej strony pewnie możecie skomentować, że to jest nieprawda, natomiast jakby statystyki mówią za siebie. Natomiast pytanie czy to są statystyki, z których trzeba się cieszyć, bo jeśli chodzi o inflację, hiperinflację materiałów budowlanych to za chwilę się okaże, że drożej będzie się budować metr kwadratowy mieszkania, niż w zeszłym roku kupowało i to może powodować pewnego rodzaju problemu i faktycznie jakiś taki głębszy kryzys gospodarczy.

    J.P: To też jest bardzo ciekawe, szczególnie jeżeli chodzi o te różne branże, bo ja też widzę, bo ja jestem filmowcem i mam różnych klientów z różnych branż właśnie, i widzę jakby, co się dzieje, że powiedzmy firmy produkcyjne, które mają jakieś tam fabryki itd.. One produkują na potęgę, zamawiają jakieś filmy marketingowe itd., a takie firmy, które, no, powiedzmy, nie mówię, że jacyś fryzjerzy itd., ale jakieś takie mniejsze firmy, które są bardziej usługowe, które np. robiły usługi, powiedzmy dla, nie wiem, szkół, które tam były bardzo długo zamknięte, jakieś tego typu rzeczy. To oni wszyscy, w ogóle nie mam zapytań z tamtej strony, o eventach już nawet nie mówię, bo eventy też obsługujemy, więc to jest już w ogóle inna sprawa i właśnie zastanawiam się jak to wygląda z punktu widzenia różnych branż, czy to się wyrównuje czy nie, ale patrząc na dane ekonomiczne na razie nie jest źle, więc zobaczymy, co to będzie. Z tymi materiałami to też jest ciekawa sprawa, bo jakby też z doświadczenia wiem, bo bliska mi osoba właśnie zrobiła taki dosyć spory remont i dostała od budowlańców informację, że gdybyśmy nie kupili tego dachu, tych elementów do tego dachu dwa miesiące temu, to by było 15-20% droższe w tym momencie, więc naprawdę coś się dzieje, coś dziwnego z tymi cenami.

    R.M.: Myślę, że jeśli chodzi o przyczynę, to pewnie jest jakaś tam głębsza, nie do końca nam znana, natomiast 20% to i tak delikatnie mówiąc, bo w przypadku stali czy styropianu, tak często wymienianego w ogóle w statystykach w tej chwili, to są wzrosty rzędu 50 nawet 80%. Na pewno nie wynikają z tego, że podrożała linia produkcyjna albo siła robocza, w związku z czym jest to spekulacja pewnego rodzaju albo trend, który się będzie utrzymywał, nie tylko co do tych materiałów, na pewno to będą również produkty spożywcze pewnie inne rzeczy za tym, a jak te podstawowe, zaspokojenia codziennego życia każdego z nas to pewnie za chwilę wynagrodzenia, za chwilę siła robocza itd. Itd.. Prawda, więc też już deweloperzy myślą nad wprowadzeniem różnego rodzaju klauzul inflacyjnych do swoich umów, ponieważ te nieruchomości, które są budowane, budowane są przez dłuższy okres czasu. Nie stawia się domu czy bloku w ciągu tygodnia prawda, więc w związku z czym ta niepewność cen przyszłych jest sporym jakby zagrożeniem.

    J.P.: To rzeczywiscie, nie myślałem o tym w ten sposób. Rzeczywiście, jeżeli się buduje jakiś blok, przez nie wiem tam rok, dwa lata, trzy lata, nie wiem ile się w ogóle buduje blok, więc […]

    R.M.: Dwa lata, trzy lata, zależy jaki to jest duży budynek, natomiast prawda jest taka, że w związku z ustawą deweloperską, która funkcjonuje całkiem fajnie, na rynku nabywa się tak naprawdę pierwsze wpłaty, gwarancje ceny, nabywa się w chwili podpisania umowy deweloperskiej. W związku z czym dwa lata wyprzedzając zakończenie budowy i tak naprawdę wzrost inflacyjny tych wszystkich cen, więc deweloperzy w tym momencie nie mają łatwo.

    J.P.: Prawda, a jak wygląda kwestia, nie wiem, na ile jest, też czytałem jakieś statystyki jeżeli chodzi o zakupy mieszkań akurat, jeżeli chodzi o zakupy kredytowe i zakupy gotówkowe i tak byłem dosyć uderzony tym, jak ogromna ilość klientów to są klienci gotówkowi. Czy tak nadal jest, czy to się zmienia?

    R.M.: To prawda, że jakby wcześniej na przestrzeni lat jakby większa część nabywców pochodziła z zewnętrznego kredytowania, czyli jakiś kredyt hipoteczny, czy ewentualnie sprzedaż jakichś produktów finansowych, a dzisiaj, no to jest jednak odkrycie tego rąbka tajemnicy, wychodzi na to, pokazanie wszystkiego na wierzch, czyli spora część osób po prostu ucieka z gotówką, ponieważ obawia się jej utraty wartości, obawia się, o to że ten pieniądz będzie za chwilę mniej warty, niż jest dzisiaj. Co oczywiście przy galopującej inflacji czy hiperinflacji to jak najbardziej prawidłowe zachowanie i lokują pieniądze w pewnego rodzaju namacalne rzeczy, właśnie kruszce, złoto, kamienie szlachetne albo też właśnie w jeszcze bardziej namacalny produkt jakim jest nieruchomość, tyle tylko, że nieruchomość wymaga dość wysokiego progu wejścia. No bo nie da się kupić nieruchomości za sztabkę złota np. małą prawda. Więc tutaj jest troszeczkę inny klient i on odkrywa karty, w których pokazuje, że gdzieś te pieniądze były w skarpetce przysłowiowej, a dzisiaj lepiej żeby jednak spoczywały i bezpiecznie były ulokowane w nieruchomości.

    J.P.: A czy fakt, że na przykład, że nagle zaczęliśmy w sporej części pracować gdzieś tam zdalnie. Może inaczej, jeśli chodzi o studentów, którzy są sporą grupą wynajmującą mieszkania gdzieś tam, ja jestem z Wrocławia, gdzieś tam we Wrocławiu jest chyba ⅓ mieszkańców w ogóle to są studenci. Spora ich część się jednak wyprowadziła z Wrocławia, no bo nie opłacało im się wynajmować mieszkań w momencie, kiedy mieli studia zdalne. Czy to i jakby to, że ta część, nie wiem na ile to jest duży procent w skali kraju, ale czy to jakoś wpłynęło, nie wiem, na rynek nieruchomości, że, nie wiem, no nie wiem, nakupili sobie na przykład po 10 mieszkań na kredyt i nagle się okazało, że nie ich kto wynajmować, była taka sytuacja, jest taka sytuacja, czy to raczej za małą skala?

    R.M.: Znaczy, akurat na moim lokalnym rynku nie, z uwagi na fakt, że tutaj jest więcej nieruchomości wynajmowanych firmom, wynajmowanych w obrębie strefy ekonomicznej, gdzie tam się lokują pracownicy, managerowie różnych firm, ale też najem konsumencki. Natomiast, dlatego nie mam jakby styczności jeśli chodzi o najem typowo studencki, natomiast wiadomo, że duża miasta Kraków, Wrocław, niejednokrotnie słyszało się o tym, że stoi pusty, można powiedzieć, że wręcz jakby życie tam zamarło, bo nie ma studentów, którzy byli takim motorem napędowym, jeśli chodzi pewnie o takie życie towarzyskie, jak również i najem studencki, bo inaczej być nie może. To zaczęło się, gdzieś nie spinać w cudzysłowiu, tym inwestorom. Tylko pytanie, jak to ktoś zrobił w zeszłym roku i kupił 6 mieszkań pod wynajem dla studentów, to ma problem. Jak ktoś kupił te mieszkania 10 lat temu i 10 lat wynajmował z sukcesem, za stawki wyższe niejednokrotnie niż w innych miastach, to generalnie też ma problem, tylko że dużo mniejszy, bo zdążył coś na tym zarobić, jak nie całkowicie spłacić tych mieszkań albo całkowicie dokonać stopy zwrotu do zera, więc może się okazać, że to po prostu jest narzekanie chwilą dzisiaj, to za chwilę wróci, bo przecież jeszcze tam będzie miesiąc do wakacji i za chwilę będzie on nowa ten rynek najmu działał. Więc był taki rok czy półtora roku przestoju, no ale to są nieruchomości, nie zarabiają przez rok, nieruchomości zarabiają na długofalowym okresie czasu, więc trzeba takie rzeczy mieć na względzie. Oczywiście nikt tego nie mógł przewidzieć, ale po prostu trzeba to wpisać w swój biznes. Zakup mieszkań na wynajem to nie jest też zabawa, że tak powiem w zakup sobie batonika w sklepie, tylko trzeba mieć jakiś biznesplan na to, jakiś element ryzyka wpisany i to się okazało, że właśnie w tym momencie trzeba było do tego wrócić biznesplan.

    J.P.: No tak, trudno się nie spodziewać, że w ciągu tych 20-30 lat spłaty kredytu jakiś ten czarny łabędź się nie pojawi, bo to musi się pojawić, zawsze się pojawi jakiś kryzys, zawsze coś, nie wiem, powódź, kryzys ekonomiczny, cokolwiek, więc trzeba to też mieć na uwadze […]

    R.M.: Jeszcze dokładając dwa zdania do tego komentarza. To weźmy też pod uwagę, że pomimo tego, że te nieruchomości nie zarabiają przez ten okres jeśli chodzi o najem, no bo to trzeba sobie jasno powiedzieć. Nie zarabiałem z najmu w tym okresie, ale zarobiłem na inflacji wzrostu cen nieruchomości, tak, czyli może się okazać, że zarobiłem 20-30%, zarobiłem, pomimo tego, że nikt tego nie wynajmował. Tylko, że nie mam tych pieniędzy w gotówce, mam je w majątku, którego wzrosła wartość.

    J.P.: No i mam jeszcze perspektywę, że za parę miesięcy wszystko wróci do normy, bo studenci raczej wrócą na studia, trudno, żeby nagle zniknęli całkowicie, a nie wydaje mi się, żeby uczelnie były jakoś super chętne, żeby cały czas zdalnie pracować. Zresztą wiem coś o tym, bo też wykładam na uczelni, wiem, że nie wszystkim do końca to pasuje, żeby przez internet tylko wszystko robić i trudno się dziwić, trudno się dziwić. Zresztą studia to nie tylko nauka, chodzi o integrację, więc szczególnie studenci, którzy gdzieś tam na pierwszym roku teraz byli, to myślę, że bardzo chętnie poznają się chociażby w tej grupie w nowym roku. No to powiedzmy, jeśli chodzi o branżę, taką bardziej już biznesową, w sensie najmu biur. Czy coś, jak to wygląda teraz, bo jakby z mojej perspektywy, ja wiem, że w marcu przestałem wynajmować biuro, wszystko robimy zdalnie, mamy jakąś tam ekipę podwykonawców zdalnie i na razie wygląda na to, że nie będę w najbliższym czasie wynajmował biura, bo doszedłem do wniosku, że mi się to nie opłaca ani finansowo, ani nie jest tak wygodne, jak myślałem względem kosztów, ale ja mam specyficzną firmę. Jak to wygląda, że tak powiem teraz, tam na rynku lokalnym, tam na Śląsku.

    R.M.: Znaczy, tak samo jak ze studentami, problem mają osoby, które swoją umowę najmu, czyli kontrakty, po pierwsze mają niezabezpieczone w jakimś tam sensie. Czyli to były umowy na czas nieokreślony z możliwością wypowiedzenia, to byli jacyś niestabilni najemcy itd. lub też firmy, które faktycznie opuściły te lokale z uwagi na przeprofilowanie swojego biznesu, bo jakby nie patrzeć to ogólne przetasowanie branż nastąpiło. A druga strona medalu jest taka, że to też były firmy, które pomimo tego, że pracowały zdalnie to i tak zapewniały płatności za powierzchnię, których de facto nie zajmują, ale według umowy, tak, zajmują i po prostu to są duże korporacje, firmy. Zależy od najemców również, więc podobnie jak ze studentami, tutaj również te nieruchomości wzrosły na wartości. Niektórzy trzymając rękę na pulsie, po prostu poprzekształcali w jakieś tam inne substancje, niektórzy po prostu będą chcieli prędzej czy później sprzedać, a niektórzy wrócą z powrotem do tych umów najmu i będą od nowa szukać klientów. W związku, z czym jakby bardzo ważna jest ta dywersyfikacja, inwestując w nieruchomości, ale jeśli ktoś ma w swoim portfelu inwestycyjnym już nieruchomości biurowe, biurowce, jakieś wielkie powierzchnie itd., no to też nie jest osoba typowo, która pracuje na etacie, a zakupiła sobie biurowiec, żeby tam dodatkowo parę groszy zarobić. To są już duże firmy, to są korporacyjne firmy inwestujące w nieruchomości na ich funduszach inwestycyjnych i kapitałach zewnętrznych, w związku, z czym no nie przejmowałbym się aż tak, jako taki no zwykły słuchacz, czy przysłowiowy Kowalski, który chciałby kupić mieszkanie na wynajem. Nie porównywałbym się po prostu do tego typu problemów, ponieważ tam jest sztab ludzi, pewnie ekonomistów, prawników, którzy będą nad tym siedzieć i te problemy rozwiązywać. My tutaj patrzymy z punktu widzenia rynku mieszkaniowego bardziej, takiego konsumencko inwestycyjnego na małą skalę, to nie jest jakby skala, która powodowałaby tego typu nawet i przemyślenia, i rozwiązywania tych problemów.

    J.P.: To pobawmy się trochę, w takie wróżenie z fusów, co nas czeka, jaka będzie przyszłość, czy mieszkania będą drożeć?

    R.M.: Powiem, tak, no generalnie, wychodzę zawsze z założenia, że ceny mieszkań definiuje rynek pierwotny. Dlaczego? No bo tam mamy, jak najbardziej realny ruch czynników zewnętrznych związanych właśnie z dostawą materiałów i ich ceną, z robocizną, z czasem trwania, jakby automatycznie na te koszty wpływają również działania administracyjne, czyli czym więcej urzędów jest zamkniętych na lock downach, pracowników administracyjnych na zdalnym itd. itd., tym wydłuża to proces. Jak wydłuża proces to wiadomo, że go podraża, czyli tu mamy, na rynku pierwotnym, bardzo wiele czynników determinujących ceny nieruchomości, w związku z czym te ceny idą automatycznie do góry. Jeśli te ceny idą do góry, to jakby tego było mało, w tej chwili jest już nowelizacja ustawy deweloperskiej, na której to pojawi się nowy, nowy podmiot jakim jest fundusz gwarancyjny deweloperów, gdzie deweloperzy będą odprowadzać część ceny sprzedaży lokali, których dokonują na ten fundusz gwarancyjny, w związku z czym jakby rynek deweloperski, jak i inwestorzy, nie bardzo chętnie będą chcieli wyjąć te pieniądze z własnej kieszeni i niestety finalnie zostanie tym obciążony konsument nabywający mieszkanie, czyli te mieszkania o 2-3 procent już drożeją po wejściu nowelizacji. Czyli obciążeni zostaną nabywcy tą składką na fundusz, bo inaczej się to nie da nazwać, po prostu tak będzie. I tu już mamy kolejny wzrost cen, czyli jakby rynek pierwotny idzie nam cały czas i galopuje do góry, a rynek pierwotny ciągnie rynek wtórny, bo znowu amplituda cen pomiędzy rynkiem wtórnym a pierwotnym nie może być na jakiejś odmiennej przepaści. Po pierwsze, albo byłby za duży popyt na rynek wtórny, no bo ta cena będzie zachęcała, a to też są całkiem przyzwoite i fajne lokalizacje w wielu miastach. Ta amplituda już się utrzymuje na pewnym poziomie, to jest w małych miastach pewnie jakieś tysiąc, tysiąc pięćset, do dwóch tysięcy złotych za metr. W większych miastach ta amplituda może być troszeczkę wyższa i również podaż i popyt, bo generalnie, pomimo tego, że się wiele buduje, masę wydawanych jest pozwoleń na budowę, a grono deweloperów się powiększa, bo mam z nimi do czynienia na jednej z takich grup ogólnopolskich to i tak nie ma mieszkań. Nie ma mieszkań używanych. Ludzie, jest więcej chętnych więcej nabywców, czyli jest większy popyt niż podaż, w związku z czym jeśli jest większy niż podaż, również prawo ekonomiczne mówi, że cena niestety idzie w górę i tak nakładając te wszystkie składowe, nie nasuwa się nic innego, nawet w tym wróżenie z fusów, że te ceny będa coraz wyższe. Mało tego, mogę powiedzieć, że jesteśmy jednym z niewielu krajów w Europie przynajmniej, gdzie cena nowego mieszkania jest jeszcze i tak niższa niż cena nowego samochodu klasy premium, w związku z czym gdzieś ta różnica się zawahała i te ceny są mimo wszystko niedoszacowane. Nam się wydaje, że jest drogo, ale w krajach zachodnich mało kogo stać na zakup własnościowego mieszkania, natomiast ma na podjeździe dwa samochody klasy premium, więc trzeba też to przewartościować. Nieruchomości są naprawdę kapitałochłonną inwestycyjną i zakupem, a mimo wszystko jeszcze są niedoszacowane.

    J.P.: Czyli podsumowując, przy dzisiejszych stopach procentowych i przy lokatach na 0,001 trzeba kupować mieszkania i nieruchomości, bo to się opłaci. Oczywiście nie sugerujemy, ale wnioski niech każdy z tej rozmowy wyciągnie sam.

    R.M.: Jeszcze mogę powiedzieć, że świadomośc jakby klientów jest coraz większa, ponieważ właśnie podpisując umowy z deweloperami, bardzo często zadają pytanie, które od 16 lat nie padło, czyli czy ta cena jest zagwarantowana. W związku z tym właśnie pojawiają się tego typu znowu nowe rzeczy do wymyślenia, nowe jakby klauzule w umowach, nowe problemy z tego wynikające, ponieważ świadomość klientów już jest na takim poziomie, że sami pytają o to czy ta cena nie ulegnie zmianie oczywiście w górę. Wcześniej pytali czy nie ulegnie zmianie w dół, prawda, każdy chciał coś urwać, ponegocjować, chociaż na przestrzeni obsługi ludzi z wielu pokoleń, rożnych, jakby coraz bardziej zacierany jest element w ogóle negocjacji i targowania się o ceny. To wynikało pewnie jeszcze z naszych dawnych pradawnych, można powiedzieć, zwyczajów, dzisiaj młodzież już raczej nie nauczona jest negocjować, kupuje po prostu w cenach, które są, wręcz pyta się czy będzie droższej, bo jest świadoma.

    J.P.: Czyli podsumowując, tanio już było kupować.

    R.M.: Rabat to stolica Maroko, jak to się mówi.

    J.P.: Dokładnie. Super, bardzo Ci dziękuję za rozmowę, powiedz jeszcze, gdzie Cię znajdziemy, gdzieś tam w internetach wszelakich.

    R.M.: Jak najbardziej, chyba wszędzie można powiedzieć, na twoim kanale na pewno, ale facebook, instagram, na youtubie też mamy kanał w grupie ,,Dewelopuj”, dla chętnych, jakimś branżom szkoleniowym z deweloperki czy z nieruchomości również, także zapraszam do kontaktu, jestem widoczny w mediach społecznościowych, myślę, także jak ktoś będzie bardzo chciał to znajdzie.

    J.P.: Super, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

    R.M.: Dzięki

    J.P.: A my widzimy się jak zawsze co tydzień w środę, już w najbliższą środę o godzinie 10, wszystkie linki, o których była mowa będą oczywiście w opisie tego odcinka. No to do zobaczenia za tydzień!