• Zajęcia z gimnastyki sportowej na piątkę. Hi! Five Gym – Zdalnie o onlajnie #50

    Transkrypcja odcinka na dole wpisu.

    ➡️ Czym jest gimnastyka sportowa?
    ➡️ Jaką kondycję mają dzieci w XXI wieku?
    ➡️ Jak w branży sportowej wyglądał pandemiczny rok 2020?
    ➡️ Co zrobić, aby nasze dzieci uprawiały sport i dobrze się odżywiały?
    ➡️ Czego uczy dzieci (i nie tylko) sport?

    Między innymi o tym rozmawiam w najnowszym odcinku Zdalnie o onlajnie. Moim gościem jest Dariusz Pisarek – założyciel szkółki gimnastyki sportowej Hi! Five Gym, wielokrotny medalista Pucharu Polski i uczestnik Mistrzostw Europy i Pucharu Świata w gimnastyce sportowej.

    Strona Hi! Five Gym:
    https://www.hifivegym.pl/
    Fanpage:
    https://www.facebook.com/Hi-Five-Gym-gimnastyka-dla-dzieci-Krak%C3%B3w-1818370908200717

    Najnowsze odcinki Zdalnie o onlajnie znajdziesz na:
    https://zdalnie.vireomedia.pl/
    https://www.facebook.com/zdalniewonlajnie

    Zdalnie o onlajnie w formie podcastu odsłuchasz tutaj:
    Spotify:
    https://open.spotify.com/show/2CUILNoZEZ5E8oF2glF7c5
    Google Podcasts:
    https://www.google.com/podcasts?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8yZTQ0MjE0NC9wb2RjYXN0L3Jzcw==
    Anchor:
    https://anchor.fm/zdalnie-o-onlajnie
    Breaker:
    https://www.breaker.audio/zdalnie-o-onlajnie
    Overcast:
    https://overcast.fm/itunes1525424122/zdalnie-o-onlajnie
    Pocket Casts:
    https://pca.st/fwltcvep
    Radio Public:
    https://radiopublic.com/zdalnie-o-onlajnie-Gyqw3x

    Janusz Pietroszek: Cześć, witam Was serdecznie w kolejnym odcinku Zdalnie o onlajnie. Ja się nazywam Janusz Pietroszek, a Naszym dzisiejszym gościem jest Dariusz Pisarek. Darek jest założycielem Hi! Five Gym, o czym będzie mówił za chwilę. Jest też wielokrotnym mistrzem Polski, medalistą Mistrzostw Polski, uczestnikiem Mistrzostw Europy i Mistrzostw Świata w gimnastyce sportowej. Generalnie sportowiec z kilkudziesięcioletnim stażem. Cześć Darku.

    Dariusz Pisarek: Cześć Janusz. Witam Państwa. 

    J.P.: Powiedz proszę co…

    D.P.: Może tutaj sprostowanie. Uczestnik Mistrzostw Europy i Pucharu Świata. Na Mistrzostwach Świata niestety nie miałem okazji być. 

    J.P.: Okej, okej. Ale i tak dla człowieka, który nie umie przewrotów w tył do dzisiaj zrobić to i tak jest dobrze. Mówię oczywiście o sobie. Powiedz Darku, czym się właściwie na co dzień zajmujesz? Jesteś założycielem Hi! Five Gym, czym że jest to Hi! Five Gym? 

    D.P.: Hi! Five Gym jest to szkółka gimnastyczna. Prowadzimy zajęcia z gimastyki ogólnorozwojowej dla dzieci od 3 roku życia. Są to grupy trzy, czterolatków, pięciolatków, grupa 6-9 lat i powyżej 9 lat. 

    J.P.: I to są zajęcia… W sensie to jest szkółka gimnastyki sportowej, tak? 

    D.P.: Tak.

    J.P.: Co na takich zajęciach się robi? Czy na przykład taki człowiek jak ja, jakby miał 5 lat nadal mógłby się nauczyć przewrotu w tył?

    D.P.: Tak, są to zajęcia z gimnastyki sportowej, ale są to zajęcia z gimnastyki sportowej ogólnorozwojowej. Więc nie jest to wyczyn, tylko jest to szeroko rozumiana rekreacja. Dzieci uczą się podstawowych elementów gimnastycznych jak przewroty w przód, przewroty w tył, przerzuty bokiem, gwiazdy, nawet salta, salta machowe, na drążku ćwiczymy, na kółkach, czyli tutaj wzmacniamy troszeczkę obręcz barkową, czyli kształtujemy te cechy motoryczne jak siła, wytrzymałość, koordynacja ruchowa, gibkość, skoczność, pokonujemy tory przeszkód. Naszym celem jest propagowanie aktywności fizycznej poprzez właśnie takie zajęcia ogólnorozwojowe.  

    J.P.: A powiedz od czego właściwie zaczęła się ta Twoja przygoda ze sportem? No bo wiem, że… Jakby gimnastyką sportową zacząłeś się zajmować, no super szybko, w wieku 6 lat, kiedy ja jeszcze, nawet jeszcze nie grałem w pokemony to ty już uprawiałeś sport. 

    D.P.: Tak, gimnastyka jest takim sportem właśnie wczesnoszkolnym. Trzeba zacząć w wieku 6, 7 lat. Później, jeśli dziecko zacznie powiedzmy w wieku 9, 10 lat, no w wyczynowej gimnastyce niestety jest to już późno. Więc, no rozpocząłem treningi w wieku 7 lat poprzez nabór w sekcji gimastyczenj RKS’u Cukrownik Chybie, więc to taki można powiedzieć, był bo niestety sekcja już nie istnieje, jakiś czas temu zakończyła działalność. Ale była to sekcja, która przez 40 lat w małej miejscowości Chybie, w powiecie Cieszyńskim, w województwie Śląskim, kształtowała, uczyła, no gimnastyków, którzy startowali później w Polsce, no i nawet za granicą. 

    J.P.: A jak to się stało, że no stwierdziłeś, zakładam potem poszedłeś na jakieś studia związane też ze sportem, skończyłeś Krakowski AWF. Jak to się stało, że zdecydowałeś się na założenie własnej, własnej szkoły gimnastyczej? 

    D.P.: Właśnie to była taka można powiedzieć droga od podstaw, czyli zacząłem jako siedmiolatek, trenowałem całą szkołę podstawową, gimnazjum, liceum, właśnie na terenie Chybia. Później poszedłem na studia na Krakowską AWF, tam bardzo dobre warunki, rozwinąłem się jako zawodnik. No później już przyszedł moment, kiedy trzeba było zakończyć karierę i podjąć się pracy zawodowej. Ukończenie studiów na Akademii Wychowania Fizycznego dało mi dyplom trenera gimnastyki sportowej, nauczyciela wychowania fizycznego, więc praktycznie rok po zakończeniu studiów rozpocząłem pracę w Szkole Mistrzostwa Sportowego, gdzie właśnie uczę gimnastyki klas 1-3 i klasę 6. I właśnie jeszcze dodatkowo wpadł mi do głowy pomysł, by popołudniami rozszerzyć swoją działalność na dzieci, dzieci w okolicy, tak?  Dzieci w mojej dzielnicy, tutaj w Krakowie, bo w dwóch lokalizacjach prowadzimy zajęcia. Więc no troszeczkę chciałem rozszerzyć swoje spektrum działania, swojej działalności, swojej pracy na większą liczbę dzieci. 

    J.P.: A jak to wyglądało, kiedy zaczynałeś? Przede wszystkim, kiedy to zaczynałeś? A jak to wygląda teraz? Nie wiem ilu macie właśnie uczestników tych zajęć? Czy nie wiem, czy ty sam prowadzisz te zajęcia? Czy zatrudniasz jakiś trenerów? Jak to wygląda?

    D.P.: Rozpoczynając te trzy lata temu wraz z moim kolegą Mateuszem, rozpoczynaliśmy od dwa razy w tygodniu, to były cztery grupy, czyli w poniedziałki i w środy dwie grupy, była to niewielka liczba dzieci. No początki zawsze są ciężkie, ale no dawaliśmy radę. Dzieci były zadowolone, coraz więcej tych dzieci. Dzieci przychodziły z polecenia. Słyszeliśmy właśnie dobre opinie od rodziców, że zajęcia dzieciakom się podobają. I zaczęło się to, no z miesiąca na miesiąc, z semestru na semestr tak rozwijać, no że teraz tych dzieci jest dużo więcej. Już mamy drugą lokalizację. Pierwsza lokalizacja o której wspominałem jest na Grochowskiej w szkole w której uczę, druga to jest Tauron Arena Hala Sportowa Widowiskowa, bardzo ładny obiekt. Mała hala tam jest zaraz przy tym dużym obiekcie umieszczona i tam we wtorki i w czwartki prowadzimy kolejne grupy. Więc, no szkółka z miesiąca na miesiąc, z semestru na semestr, z roku na rok cały czas się powiększa. Było nas dwóch jak zaczynaliśmy, teraz już jest 5 trenerów. No więc myślę, że wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku. 

    J.P.: Założyłeś firmę trzy lata temu, jak wszyscy wiemy zeszły rok nie był najlepszym rokiem dla ludzi w ogóle, a dla przedsiębiorców to już tym bardziej. Jak to wyglądało u ciebie? No bo, czy ty mogłeś prowadzić te zajęcia w trakcie tych lockdown ów? Jak to w ogóle wyglądało?  

    D.P.: No rok był bardzo trudny, ale staraliśmy się jak mogliśmy. Tak naprawdę, no było to pewnego rodzaju wyzwanie dla nas, dla nas trenerów, dla nas nauczycieli, by dzieci, które siedzą w domu musiały zostać w domu w okresie lockdown’u. Jakoś zachęcić do aktywności fizycznej. Przy pierwszej fali, czyli w samych początkach, w zeszłym roku w lutym no to niestety nie mogliśmy w ogóle prowadzić żadnej działalności przez trzy miesiące. To staraliśmy się przenieść te zajęcia do sieci. Właśnie poprzez aplikację Zoom prowadziliśmy zajęcia dwa razy w tygodniu, gdzie każde dziecko mogło do nas dołączyć. No i w takich trudnych warunkach z zachowaniem bezpieczeństwa, bo to wiadomo nie wszyscy mają duże pokoje czy też domy, by swobodnie skakać i bezpiecznie przeprowadzić te zajęcia. Ale no wyszło to bardzo dobrze i na tak trudne warunki naprawdę wielu dzieciaków podejmowało to wyzwanie i ćwiczyło razem z Nami na odległość. Później jak już troszeczkę zaczęło się to uspokajać, bliżej wakacji, w czerwcu, ale jeszcze nie mogliśmy wejść na obiekty to prowadziliśmy zajęcia na świeżym powietrzu. Wyciągnęliśmy sprzęt, takie różne zabawy z formami gimnastyki dzieciakom prezentowaliśmy i też jeśli były do tego dobre warunki pogodowe to bardzo fajnie te zajęcia, no się prowadziło. W wakacje już, w wakacje generalnie nie prowadzimy zajęć, tylko prowadzimy półkolonie czy obozy, to właśnie licznie dzieciaki uczestniczyli w tego rodzaju zajęciach. Widać, że były bardzo, bardzo stęsknione za taką, takim kontaktem, aktywnością fizyczną. Więc wakacje przepracowaliśmy bardzo dobrze. Od września do grudnia też było spokojnie, mogliśmy normalnie prowadzić zajęcia. Wiadomo, że z zachowaniem wszystkich warunków i obostrzeń sanitarnych. Dopiero w styczniu przyszedł taki właśnie dwumiesięczny, wtedy był taki dwumiesięczny taki kryzys, gdzie nie mogliśmy wejść na salę, a później już ta końcówka, już ten początek roku to w zależności od, jakie były rozporządzenia. Musieliśmy się do tych rozporządzeń stosować, jeśli były dla nas przychylne, czyli był tam zapis, że młodzież zakwalifikowana w Polskich Związkach mogła trenować no to normalnie staraliśmy się działać. 

    J.P.: Czyli kombinowaliście jak to było możliwe, żeby jednak, że tak powiem nie, dzieci nie przestały się ruszać. A powiedz…

    D.P.: Tak, trzeba było troszeczkę kombinować, ale no udawało nam się to. Rodzice też mówili że po prostu dzieci są już tym wszystkim zmęczone, rodzice również, więc staraliśmy się działać dla nich. No tak, żeby było im łatwiej przetrwać ten czas, bo lekcje nie odbywały się. Jedyną taką opcją dla nich wyjścia z domu, porozmawiania z rówieśnikami, poruszania się to właśnie były takie zajęcia dodatkowo. 

    J.P.: A skoro już jesteśmy przy tym temacie powiedzmy nauki zdalnej czy nawet zdalnego sportu jak widać. Powiedz, uczysz też w szkole, powiedz jak to wygląda z twojej perspektywy, jak wygląda że tak powiem kondycja fizyczna dzieciaków teraz, a jak to wyglądało powiedzmy za Twoich czasów czy za Naszych czasów, kiedy my byliśmy w wieku właśnie w takim powiedzmy wczesnoszkolnym? Wiem, że te wytyczne jakiś tam ćwiczeń czy jakiś tam nie wiem powiedzmy poziomów, które tam trzeba zdobywać na odpowiednie oceny, że one się zmieniają. Jak to wygląda teraz? Jakie są tendencje?

    D.P.: Na pewno widać, że od wielu lat ta tendencja sprawności dzieci, młodzieży w Polsce spada, tak? Dziecko, które powiedzmy… Porównując dziecko 15 lat temu, a teraz no to myślę, że będzie między nimi duża, duża różnica sprawności, tak? Kiedyś na testach sprawnościowych jak ja na przykład byłem przyjmowany do sekcji, to były podciągania na drążku. Teraz no jest to zwis ewentualnie zwis z podciągnięciem, czyli broda nad drążkiem na czas, brzuszki. No myślę, że jest to duży problem, większy niż może nam się wydawać. A stoi może za tym mam takie jakby przemyślenia co za tym może stać. Po pierwsze może to być rozwój technologii, tak? Z jednej strony bardzo nam pomaga, jak na przykład teraz gdzie możemy te lekcje robić zdalnie, ale też ta technologia odciąga dzieci od aktywności fizycznej. Kiedyś nie było komputerów, nie było laptopów, komórek, dzieci wychodziły na pole, biegały, jeździły na rowerze, chodziły po drzewach, wisiały na tym przysłowiowym trzepaku. No teraz te wszystkie dobra techniki zatrzymują te dzieci w domu. Siedzą długi czas przed komputerem i to jest naprawdę no nie dobre. Nie dobre to co się dzieje i właśnie my swoim działaniem chcemy to naprawić w jakiś tam sposób. Wiadomo, że no nie pomożemy wszystkim, ale chcemy pomóc jak największej liczbie dzieci. Druga sprawa wydaję mi się, że może to być też przykład idący z góry. No rodzice są autorytetem dla swoich dzieci, tak jak nauczyciel, tak jak trener, ale jeśli dziecko w domu widzi rodzica, który po pracy przychodzi i no odpoczywa cały dzień i całe popołudnie leży na kanapie, nie podejmuje żadnej aktywności z dzieckiem. No to te dziecko dochodzi do wniosku, że to jest normalne i również ten czas spędza w domu. Więc no to jest, tutaj jest duża rola rodziców, by pomagali trenerom, pomagali nauczycielom, by spędzali z nimi aktywnie czas. Wypychali, jeśli trzeba te dzieci na różnego rodzaju aktywności fizyczne, no by to dziecko się no po prostu ruszało. Trzeci taki aspekt myślę, że to media też nam nie pomagają, bo widzimy w reklamach “coś cię boli weź tabletkę”, “boli cię kręgosłup weź tabletkę”, “bolą cię kolana weź tabletkę”, “jesteś chory weź saszetkę” i to tak naprawdę nie ma takiego pozytywnego przekazu, że aktywność fizyczna, że sport pomaga w lepszym funkcjonowaniu organizmu nie tylko dzieci, ale dorosłych. No skręt na przykład siłowy pomaga w stabilizacji mięśni, wtedy nie boli ten kręgosłup, że jak się ruszamy te przynajmniej 3 godziny w tygodniu to nasz organizm, nasza odporność wzrasta i wtedy no nie łapią nas się te choroby lub przechodzimy je łagodnie. No i tutaj też widzę, no taki zły trend, który jest promowany w mediach, bo ciężko usłyszeć w mediach właśnie coś na temat aktywności fizycznej, jaki jest wpływ, wpływ aktywności sportowej na organizm młodego człowieka czy też osoby dorosłej. I jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, który wspiera naszą aktywność fizyczną, dzieci, dorosłych to jest żywienie. No tutaj też jakby media nam nie pomagają i nie promują tej zdrowej, zdrowego żywienia. Słyszymy w reklamach “zupka w dwie minuty”, “jedzenie w pięć minut”, “obiad w osiem”, jeszcze wszyscy mówią, że to jest bez konserwantów, ale tak naprawdę nawet jak jecie to można zobaczyć całą tablicę mendelejewa. Na to też nie zwracamy za bardzo uwagi, a jak mówią 80 procent naszej odporności pochodzi z jelit, z naszego organizmu. Więc no myślę, że te wszystkie składowe są jeszcze gdzieś do poprawy w naszym społeczeństwie. A jeśli zaczniemy wychowywać młode społeczeństwo od podstaw, jeśli dzieciom będziemy kształtować podstawy zdrowego żywienia i aktywności od małego to to będzie procentować w dorosłym życiu. Może wtedy też nasza służba zdrowia będzie “zdrowsza”, bo tych ludzi chorych będzie mniej. Ale to jest też żywienie osób dorosłych, trening, no to jest też może materiał na inny wywiad. 

    J.P.: To trzy refleksje, które mi przyszły do głowy w trakcie twojej wypowiedzi. Po pierwsze rzeczywiście myślę, że to nie tylko chodzi o to, że te dzieciaki siedzą przed komputerami, tylko dorośli też i dają takie wzorce jakie dają. Zresztą wiem to, no jakby to powiedzieć sam po sobie, no bo mój dzień polega na tym, że siadam w sensie zjadam śniadanie, idę do biura, siedzę przed tym komputerem, wracam siedzę przed tym komputerem, idę spać. No przesadzam, ale bardzo często tak to trochę wygląda. No ale to też jakby z racji, racji zawodu. Druga rzecz, trochę mnie przeraziło to co powiedziałeś “przynajmniej 3 godziny sportu w tygodniu”, bo ja jestem z tych co, no… Co przewrotów w tył nie potrafią. Natomiast no rozumiem, że jakby to jest jakiś tam, to są jakieś wytyczne nie wiem WHO czy kogoś, że to jest takie minimalne, optymalne rozwiązanie, tak? Jeżeli chodzi o ilość sportu.  

    D.P.: Tak jak popatrzymy na cały tydzień, trzy godziny to tak naprawdę jest niewiele, ale już nawet ta godzina, dwie godziny, dwadzieścia minut dziennie, piętnaście, cokolwiek by po prostu wstać, rozruszać swój organizm i myślę, że po prostu będziemy zdrowsi i mieli lepsze nastawienie do życia mimo wszystko.

    J.P.: Jeszcze trzecia refleksja, bo też parę rozmów przeprowadziłem w tym programie na temat żywienia, zresztą na temat sportu też. Wczoraj byłem w jednej z sieci dyskontów, której nazwy nie podam, kupić musli między innymi i zacząłem sobie przeglądać skład tego musli, bo tak sobie pomyślałem zdrowe to musli przecież musi być, no bo to jest musli, musi być zdrowe, no i było takie jedno niepozorne, najtańsze, najbrzydsze, w najgorszym opakowaniu, w najmniej dostępnym miejscu, nie na wysokości wzroku i okazało się, że ma najlepszy skład, a wszystkie możliwe musli na których było napisane “fit” albo cokolwiek jeszcze innego sugerującego zdrowie, no to tam miało tyle jakiegoś cukru, jakiegoś słodziko nie słodziko, E coś tam, E coś tam, że aż byłem przerażony i dlaczego na czymś takim jest jeszcze nazwa “fit”  co sugeruje, że będzie się fit, a to ma trzy razy na przykład nie wiem więcej, więcej jakiś niepożądanych składników niż takie najtańsze, najbrzydsze i w ogóle najmniej atrakcyjne wizualnie musli, które gdzieś tam w tym sklepie znalazłem. Więc to jest moja trzecia refleksja, jeżeli chodzi o żywienie, że rzeczywiście no jakby tak spojrzeć na żywienie tylko z perspektywy i w ogóle na życie tylko z perspektywy reklam, no to tak naprawdę trzeba byłoby jeść w McDonald, jeść fit produkty, które tak naprawdę nie są fit, a jak coś nas będzie boleć to łyknąć tabletkę i wszystko będzie załatwione. 

    D.P.: No tak, właśnie tutaj też to żywienie kilkanaście lat temu było zupełnie inne, mniej przetworzone. Teraz to jedzenie jest bardzo przetworzone i to mocno wpływa na organizm człowieka, na organizm młodych ludzi. Kiedyś nie było takiego dostępu, dużego powszechnego dostępu do słodyczy, do fast foodów, do słodkich napojów, trzeba jakby to kontrolować jako rodzic czy my też nauczyciele zwracamy uwagę i staramy się edukować młodzież, by zwracała uwagę na to co jedzą. Większości wszyscy jakoś tam starają się iść na łatwiznę, zjeść coś szybko, tak? Żeby po prostu tylko zapełnić żołądek, a to w żaden sposób nic dobrego nie robi dla organizmu ani nie daje energii, tak? Tylko jakby więcej szkody czyni dla nas jako ludzi i staramy się, i później jakby czujemy się coraz gorzej, więc to kreowanie i uświadamianie młodzieży, żeby nie jadło tych słodkich rzeczy, tych fast foodów. Ja nie mówię, żeby po prostu przechodziły na jakąś dietę i jedli brokuły z ryżem i kurczakiem codziennie, tak? Ale takie właśnie odstępstwa od normalnego jedzenia, czyli fast foody czy słodycze to powinny być forma powiedzmy jakiejś tam nie wiem czy nagrody czy jakiś tam jednostkowych odstępstw, tak? A nie, żeby to, takie szybkie jedzenie zastępowało nam normalny posiłek.

    J.P.: A wracając jeszcze, już pomijając te kwestie dydaktyczne, typowo że tak powiem do biznesowych rzeczy związanych z twoją działalnością. Teraz macie dwie lokalizacje, macie… Ile macie tam osób aktualnie, uczestników waszych zajęć? 

    D.P.: Uczestników zajęć, tak? No będzie tak koło, około dwustu dzieciaków. 

    J.P.: Dwustu? O, no to sporo. W trzy lata taki przyrost. 

    D.P.: No to dzieciaki, jedne dzieciaki co przychodzą, trenują raz w tygodniu, dwa razy w tygodniu. To już tutaj rodzic decyduje jaką tutaj intensywność zajęć przypisuje swojemu dziecku, bo wielu dzieciaków nie chodzi tylko na jedne zajęcia w tygodniu, mają jeszcze dużo innych aktywności, więc no moim zdaniem z wszystkich takich aktywności sportowych i nie chciałbym tutaj jakby zachwalać swojej działki, tak? Ale wydaje mi się, że gimnastyka jest takim sportem wszechstronnym. Tak jak wspominałem wcześniej rozwijamy wszystkie te cechy motoryczne, dzieci się świetnie bawią, poprawiają swoją sprawność, a do tego jeszcze mają kontakt również z dzieciakami, co jest też teraz ważne by uczyć dzieci kontaktu między sobą, kontaktu z trenerem, kontaktu z rówieśnikiem. Stawiamy mocno na dyscyplinę na zajęciach, tak? Bo jak jest dyscyplina to jest bezpieczeństwo, więc tutaj dziecko też musi się nauczyć słuchać, tak? Słuchać trenera i wykonywać później polecenia. Więc no myślę, że są to takie zajęcia bardzo dobrze rozwijające młodego człowieka.

    J.P.: No to ja myślę, że to jest w ogóle jeszcze może nie ważniejsza, ale co najmniej tak samo ważna jak ten aspekt zdrowotny. To, że jednak sport no siłą rzeczy on uczy zarówno takiej dyscypliny jakby w grupie czy tam po prostu w trakcie zajęć, że ma się nie wiem respekt do tego trenera, ale też uczy takiego jakby, takiej samodyscypliny w sensie takiego no nie wiem, że jeżeli, jeżeli nie umię tego przewrotu w tył to jak zrobię go trzydzieści razy to się go nauczę, więc muszę go zrobić te dwadzieścia dziewięć i przy dwudziestym dziewiątym nie rezygnować, zrobić trzydziesty, żeby się go nauczyć. 

    D.P.: Tak, wytrwałość, samodyscyplina, systematyczność są to takie cechy, które mi się wydaje, że najlepiej właśnie poprzez sport kształtuje się w młodym człowieku. Właśnie dążenie do nauki, zwracanie uwagi, że nie wszystko przychodzi samo, tak? Trzeba włożyć troszeczkę pracy. Na przykład ten element, którego chcesz się nauczyć, nie że się przychodzi na salę i robi się go tak od ręki. Chociaż są takie dzieci, które przychodzą naprawdę z bardzo dobrymi umiejętnościami i zrobią ten przewrót na przykład na pierwszych zajęciach. Kilka wskazówek trenera i dziecko wykonuje. Jedno dziecko włoży więcej pracy, jedno mniej. Ale właśnie uczy tej, takiej pracowitości i tego, że nie wszystko przychodzi tak łatwo od ręki, że trzeba czasami się postarać, nachodzić, natrudzić, napocić, żeby coś, po prostu czego się chciało nauczyć. No więc to jest naprawdę bardzo fajne i no dzieciaki lubią, lubią pokonywać też swoje słabości. I to też pokazuje sport. Uczy pokonywania słabości, radzenia sobie z porażką, radzenia sobie z sukcesem. Czasami, no dzieci różnie między sobą reagują. Niekiedy można usłyszeć też niemiłe słowa od kolegi, koleżanki, ale też trzeba się nauczyć jakoś na to reagować. 

    J.P.: No wszyscy żyjemy w społeczeństwie, w jakiejś tam sytuacji społecznej, więc takie rzeczy będą się zdarzać, więc lepiej, żeby, że tak powiem pierwsze takie doświadczenia mieć jeszcze na bezpiecznym gruncie o, tak to ujmę. 

    D.P.: Tak, teraz wszędzie właśnie widzimy ten kult, kult piękna, kult że jest dobrze, że wszystko łatwo przychodzi. Mało jest rzeczy, przynajmniej tam w internecie, tych instagramowych powiedzmy, że tam no wszystko wygląda tak ładnie, a nie kiedy zdarzenie z rzeczywistością jest bolesne. I tutaj dzieci już od małych, od młodego wieku widzą w internecie tylko takie wesołe, pozytywne rzeczy, jakieś tam sukcesy innych ludzi, chcą to samo, ale nie widzą może ile to pracy kosztuje, tak? Widzą tylko ten efekt końcowy w postaci sukcesu, ale nie widzą, że za tym wszystkim stały lata pracy, lata wyrzeczeń, że nie jest to takie łatwe. Czasami łatwo skomentować jakiś wyczyn w internecie, a ja też bym to zrobił, pikuś, tak? Czy tam przy meczu przy wyczynie jakiegoś sportowca. Jesteśmy w tym ocenianiu na kanapie bardzo myślę, że bardzo dobrzy, ale w realnym świecie jest już coraz gorzej, jest trudniej przede wszystkim, więc dzieci powinny się też nauczyć tego, że no trzeba coś od siebie dać, żeby coś otrzymać. 

    J.P.: No myślę, że wielu dorosłych powinno się tego nauczyć. Ja też oglądając jakiś mecz polskiej reprezentacji też sobie myślę “dlaczego oni tak wolno biegną”, a jak bym miał przebiec długość tego boiska bez piłki to oni by mnie z siedem razy prześcignęli, nie? A oni tak biegają 90 minut. Ale jeszcze wracając do właśnie tej kwestii biznesowej. Macie teraz dwie lokalizacje, macie dwustu uczestników, którzy są z naprawdę mega fajnym wynikiem. Jakie plany na przyszłość? Czy jakiś dalszy rozwój? Może więcej grup w tych lokalizacjach? Może masz na oku jeszcze jakieś kolejne miejsca? Może wyjście poza Kraków, ogarnięcie całej Polski, świata?  

    D.P.: No to nie jest takie łatwe. Te nasze lokalizacje to są punkty gdzie wynajmujemy po prostu powierzchnię, wynajmujemy halę. Później trzeba jakby rozłożyć sprzęt na którym dzieci będą ćwiczyć. To też zajmuje troszeczkę czasu. Na pewno będziemy chcieli się rozwijać i jakby rozszerzać swoją działalność. Na pewno w przyszłym roku otworzymy jakieś dodatkowe godziny, bo tych chętnych osób jest. Czujemy taki pozytywny odgłos od rodziców, głos od rodziców, że te zajęcia się podobają. Polecają Nas cały czas. Ktoś właśnie pisze, że przychodzi, że ktoś już właśnie jest na tych zajęciach, jakaś koleżanka, kolega i oni by chcieli właśnie dołączyć, bo słyszeli, że takie fajne zajęcia, zajęcia się odbywają. Czy będziemy otwierać nowe lokalizacje? Myślę, że jest to kwestia czasu, tak? Tylko no jestem ja i jeszcze moich czterech wspaniałych trenerów, bez których tak naprawdę to wszystko by się nie odbywało na taką skalę, bo chcemy zapewnić dzieciakom bezpieczeństwo, więc no jest ten limit uczestników. Jakiś limit uczestników musimy mieć, tak? Myślę, że będziemy chcieli się rozwijać, otwierać kolejne lokalizacje i jak najwięcej dawać tym dzieciakom. Jak najwięcej dzieci do siebie przyciągać, żeby po prostu kształtować w nich właśnie tą chęć rozwoju, aktywności fizycznej, żeby tych dzieci było jak najwięcej. 

    J.P.: To powiedz jeszcze proszę gdzie cię znajdziemy? Gdzie znajdziemy Waszą stronę internetową, może jakieś social media? Chwila na reklamę.

    D.P.: Tak, mamy swoją stronę internetową www.hifivegym.pl, tam można znaleźć wszystkie informacje o Nas, o trenerach, gdzie prowadzimy zajęcia, w jakich godzinach, jak to wygląda. Zapraszam również na Facebooka, na funpage Hi Five Gym, tam relacjonujemy jak wyglądają zajęcia. No teraz mamy okres wakacyjny, więc półkolonie odbywają się. Dzieci licznie chcą uczestniczyć, co jest bardzo miłe, że mimo okresu wakacji, wyjazdów, urlopów dzieci aktywnie spędzają czas, tak? Bo nie ma lekcji. Czasami dzieci siedzą cały dzień w domu, więc no tutaj gratulacje dla rodziców, którzy zapewniają ten czas swoim dzieciom, by z tych wakacji wrócili w pełni sił, bo nie wiadomo tak naprawdę co będzie od września, więc myślę, że każdy powinien te wakacje wykorzystać w stu procentach.

    J.P.: No ja myślę, że wszystkie dzieciaki, nawet te, które może sportu jakoś strasznie nie lubią to teraz bardzo chętnie, nawet trochę pobiegają, poskaczą tylko po ty by się spotkać ze znajomymi. Po takim roku, zeszłym i tej nauce zdalnej. Super Darku. Bardzo, bardzo dziękuję Ci za rozmowę. No i co życzę powodzenia w dalszych sportowych i biznesowych wojażach. 

    D.P.: Dziękuję bardzo.

    J.P.: Dzięki. 

    D.P.: Pozdrawiam. 

    J.P.: Wszystkie linki o których Darek mówił są oczywiście w opisie tego odcinka, a my widzimy się już w przyszłym tygodniu, jak zawsze w środę o godzinie 10:00. Do zobaczenia.

  • Kosmiczne technologie, czyli kiedy Kowalski poleci na orbitę – Zdalnie o onlajnie #049

    Transkrypcja odcinka na dole wpisu.

    ➡️ Czym jest Innspace?
    ➡️ Jak latać dronem na Marsie?
    ➡️ Gdzie w kosmosie są pieniądze?
    ➡️ Czym są i na co mogą wpłynąć kosmiczne śmieci?
    ➡️ Kiedy przeciętnego Kowalskiego będzie stać na lot w kosmos?

    Między innymi o tym rozmawiam w tym odcinku Zdalnie o onlajnie. Moim gościem jest Justyna Pelc – współzałożycielka Innspace.

    Strona Innspace:
    https://innspace.pl/
    Kanał YouTube Innspace:
    https://www.youtube.com/channel/UC0eRs6IEY_V9JN4QSesLpZw
    Kanał YouTube Polskiego Towarzystwa Astrobiologicznego:
    https://www.youtube.com/c/PTAstrobio/
    Grupa Startuj w kosmos:
    https://www.facebook.com/groups/startujwkosmos

    Polecane przez Justynę książki:
    Tim Peake „Zapytaj astronautę”
    Grzegorz Brona „Człowiek – istota kosmiczna”

    Najnowsze odcinki Zdalnie o onlajnie znajdziesz na:
    https://zdalnie.vireomedia.pl/
    https://www.facebook.com/zdalniewonlajnie

    Zdalnie o onlajnie w formie podcastu odsłuchasz tutaj:
    Spotify:
    https://open.spotify.com/show/2CUILNoZEZ5E8oF2glF7c5
    Google Podcasts:
    https://www.google.com/podcasts?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8yZTQ0MjE0NC9wb2RjYXN0L3Jzcw==
    Anchor:
    https://anchor.fm/zdalnie-o-onlajnie
    Breaker:
    https://www.breaker.audio/zdalnie-o-onlajnie
    Overcast:
    https://overcast.fm/itunes1525424122/zdalnie-o-onlajnie
    Pocket Casts:
    https://pca.st/fwltcvep
    Radio Public:
    https://radiopublic.com/zdalnie-o-onlajnie-Gyqw3x

    Janusz Pietroszek: Cześć, witam Was serdecznie w kolejnym odcinku Zdalnie o onlajnie. Ja się nazywam Janusz Pietroszek, a moim dzisiejszym gościem jest Justyna Pelc. Justyna jest założycielką, współzałożycielką Innspace. Cześć Justyno.

    Justyna Pelc: Cześć!

    J.P.: Powiedz proszę, czym właściwie jest Inspace?

    J.P.: Innspace najłatwiej chyba nazwać grupą młodych badaczy, bo w naszym gronie są zarówno studenci jaki i doktoranci, ale też również absolwenci uczelni wyższych z całej Polski, którzy zajmują się tematami związanymi z szeroko pojętym kosmosem, głównie związanymi z załogową eksploracją kosmosu. Te nasze projekty gdzieś kręciły wokół tematów habitatów kosmicznych, lotów suborbitalnych, ale to też ta tematyka z czasem zaczyna się trochę zmieniać w różnych kierunkach, więc myślę, że jeszcze sporo przed nami.

    J.P.: Czyli to jest taka jakby grupa osób, które połączyło zamiłowanie do wszelkich rzeczy związanych z kosmosem i jego badaniem bliższym bądź dalszym.

    J.P.: Tak, myślę, że tak można najlepiej nas określić. Mamy wśród swoich członków ludzi z naprawdę różnych branż, bo mamy architektów, robotyków, konstruktorów, programistów, mamy też prawników i lekarzy, więc jak widać, ten kosmos jest obecny w naprawdę wielu różnych branżach. I co takie jest chyba najbardziej wyróżniające nas to to, że działamy w całej Polsce w takim rozumienie, ze jakby członkowie naszej grupy są w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, w Gdańsku i pracujemy głównie zdalnie, spotykając się raz na jakiś czas, kiedy już naprawdę sytuacja tego wymaga.

    J.P.: Jeżeli chodzi o jakby samo zainteresowanie tą tematyką kosmiczną to, jak to się u Ciebie zaczęło, bo każdy jakby idzie na zewnątrz, patrzy sobie w górę, chyba, że jest w centrum miasta i nie widać gwiazd, no to widzi jakieś tam gwiazdy. No i jedna osoba myśli sobie “no fajne gwiazdy” i pójdzie dalej, a druga osoba sobie pomyśli “o kurcze, to jest tak fascynujące, że zacznę się tym zajmować”. Jak było u Ciebie?

    J.P.: U mnie zaczęło się chyba bardziej od tej takiej inżynierskiej części. Ja po prostu stwierdziłam, że studia, które realizuję nie do końca mnie interesują i może brzmiało to na początku bardzo fascynująco, bo ja zaczęłam studiując od automatykę i robotykę, ale brakowało mi w tych studiach, czegoś więcej, więc, do tego czasu skończyłam już trzy kierunku. Ten kosmos pojawił się po drodze, dołączyłam się do jednego z kół naukowych, gdzie, co ciekawe, wcale nie miałam zajmować się stricte kosmosem, ale miałam im pomóc w promocji, w zrobieniu strony internetowej, w ogarnianiu profili na social media, ale okazało, ze mnie to bardzo wciągnęło. Myślę, że głównie dlatego, że ten kosmos jest taki bardzo interdyscyplinarny i każdy w nim znajdzie miejsce dla siebie, bo oprócz takich stricte inżynierskich zagadnień trzeba połączyć, też właśnie kwestie w przypadku zera z naszych projektów, takie jak kwestie medyczne, kwestie prawne, wtedy też bardzo ważne były rzeczy związane z szeroko pojętą promocją, więc jakby jest to taka branża, która chłonie specjalistów różnych dziedzin i to jest chyba najciekawsze, że ma się okazję pracować po pierwsze nad bardzo ciekawymi projektami. No bo przyszłe łaziki marsjańskie, bazy na księżycu brzmią już same w sobie bardzo interesująco. W praktyce okazują się jeszcze bardziej fsnycująco, bo rzeczywiście trzeba zagłębić się w bardzo różne dziedziny i myślę, że to jest coś czego mi bardzo brakowało, bo tutaj musiałam wyjść poza swoją taką ścisłą specjalizację. Jednak, doczytać o wielu różnych innych aspektach, które są bardzo istotne, jeżeli chcemy, żeby na przykład człowiek przetrwał na innej planecie czy na naszym księżycu.

    J.P.: Pamiętam, że jeszcze to było, nie wiem, miesiąc, dwa miesiące temu gdy wylądował ten łazik marsjański. Był ten pierwszy lot drona na Marsie i też właśnie, najpierw tak myślałem sobie, no dobra jakiś tam dron poleciał, czym się tu podniecać. No i zacząłem czytać jakieś tam artykuły na ten temat i rzeczywiście to nie jest takie proste, żeby taki dron sobie poleciał, no bo to jest na Marsie.

    J.P.: Tak, wszystko co jest na Marsie jest od razu trudniejsze i ciekawsze. Z lataniem na Marsie jest ten sam problem, co np. z lądowaniem na nim, że Mars ma bardzo rzadką atmosferę, tak że czasami te, kolokwialnie mówiąc, mówi się, że Mars nie ma atmosfery, to nie jest prawda, ale ciśnienie jest sto razy niższe niż na Ziemi plus ta warstwa atmosfery jest dużo cieńsza niż na Ziemi. Czyli tak osiąga wysokość około kilku bodajże 8 kilometrów, więc mamy bardzo niewiele na przykład czasu, żeby wyhamować naszą rakietę, co też sprawia, że bardzo ciężko potencjalnie byłoby tam latać i właśnie ten dron helikopter wysłany przez NASA na Marsa miał zbadać, czy będziemy w stanie poruszać się takim pojazdem latającym, co miałoby naprawdę ogromny wkład w naszą eksplorację kosmosu, bo wiele osób sobie nie zdaje sprawy, że mimo, że wysłaliśmy tam już kilka łazików, to łaziki poruszają się w zastraszająco powolnym tempie. Teraz już nie podam z pamięci wartości, choć miałam to na ostatniej prezentacji, no ale nawet te najdłużej przebywające na Marsie łaziki przebyły około kilkudziesięciu bodajże 30 kilometrów przez ich 8-11 lat, więc jest to tempo liczone raczej w centymetrach, niż kilometrach dziennie, więc można sobie wyobrazić, że mając taki pojazd latający jesteśmy w stanie dużo szybciej i dużo lepiej zbadać Marsa w takiej perspektywie większych obszarów na raz, czyli moglibyśmy właśnie łączyć to tak jak teraz z łazikiem i wysłać takiego marsjańskiego drona, taki marsjański helikopter na swego rodzaju zwiady, żeby zrobił wstępny research i mapował najbliższe otoczenie, żeby zdecydować, w którą stronę na przykład łazik ma jechać albo w przyszłości wysłać 50 takich dronów, które są drobniejsze niż łazik, bo trzeba wziąć po uwagę, że taki łazik na Marsie, przynajmniej ten ostatni, ważył 1 tonę. Te drono-helikoptery są dużo dużo mniejsze, więc w tym samym modułku moglibyśmy zmieścić kilkadziesiąt takich konstrukcji, a dzięki temu mielibyśmy kilkadziesiąt więcej danych o Marsie. W sumie można powiedzieć, że nawet więcej, bo te drony też byłyby w stanie większą powierzchnię swoim działaniem objąć, co naprawdę zmieniłoby nasze pojmowanie eksploracji Marsa i mogłoby znacznie przyśpieszyć nasze odkrywanie tej planety.

    J.P.: Jeśli chodzi o właśnie badanie kosmosu, Marsa i nie tylko, no to na pewno dużo związku ma z tym astrobiologia. Znalazłem informację, że jesteś członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Astrobiologicznego. Powiedz, czym astrobiologia w ogóle się zajmuje, no bo tak na chłopski rozum, to mamy astronomię, nie mylić z astrologią i mamy biologię, więc to jest jakieś połączenie tych dziedzin.

    J.P.: Tak, astrobiologia to bardzo szeroka dziedzina, bo skupia się na tym, że szukamy początku, ale też ewolucji i przyszłości życia w kosmosie, ale biorąc pod uwagę, że Ziemia też jest w kosmosie to np. astrologia i teraz właśnie wpadliśmy na tę astrologię, nie mylić absolutnie. Astrobiologia na przykład też próbuje zweryfikować niektóre hipotezy o powstaniu życia na Ziemi, więc oczywiście, jeszcze nie znaleźliśmy innych organizmów żywych poza Ziemią, ale na przykład teraz astrobiologia skupia się na tym, żeby na przykład wytypować, gdzie takie życie jest najbardziej prawdopodobne albo jak je znaleźć i skupia się na tym szukaniu życia pozaziemskiego, bo mogłoby ono wbrew pozorom bardzo dużo powiedzieć, też o tym życiu na Ziemi i czy to jest takie wyjątkowe, że życie rozwinęło się tak jak właśnie się rozwinęło. No bo jeżeli nie i na przykład, na Marsie znajdziemy życie, które rozwinęło się tam i nie zostało przysłane z Ziemi, rozwinęło się w dokładnie w taki sam sposób, no to możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładać, że w wielu takich podobnych do Ziemi habitatach to życie też doszło do skutku. Możemy go szukać, ale jeżeli znajdziemy na przykład na Marsie albo na księżycu, na dowolnym innym ciele niebieskim życie, które wygląda zupełnie inaczej to też zmienia nasze postrzeganie na te poszukiwania, bo okazuje się, że ciężko szukać czegoś czego jeszcze nie wiemy jak wygląda. Na razie skupiamy się na życiu takim, jakie znamy, ale być może na innych planetach to życie wygląda zupełnie inaczej i też nasza definicja życia będzie musiała ulec zmianie.

    J.P.:To jest w ogóle bardzo ciekawy problem, ciekawe zagadnienia jeżeli chodzi o to, czy to życie gdzieś tam indziej istnieje. Wspominałem już przed nagraniem o takiej książce, którą czytałem sci fiction pisarza, którego nie jest w stanie imienia i nazwiska wymówić, ponieważ jest chińczykiem Cixin Liu, w każdym razie książka nazywa się problem trzech ciał. Pierwszy tom trylogii i to jest właśnie bardzo ciekawa książka, ten temat między innymi, która dzieje na przestrzeni kilkuset miliardów lat, tak swoją drogą, ale nie będę więcej zdradzał szczegółów, ale jest właśnie podobni, no bo nie znam się na tym, ale tak słyszałem opinie, podobno właśnie dosyć dużo tego science fiction się znajduje jeżeli chodzi o tą książkę, tam jest ta teoria, że żyjemy w tak zwanym ciemnym lesie. Czyli w takim w takim wszechświecie, w którym tych żyć, że tak się wyraże, jest bardzo dużo, ale niekoniecznie one chcą żebyśmy znaleźli i niekoniecznie my powinniśmy my chcieć, żeby one nas znalazły. To jest jakby jakaś tam pomysł pisarza, więc to jest teoria, która mówi o tym, że tych cywilizacji jest setki tysięcy milionów, a jak twoim zdaniem to wygląda, czy jakby takie, czy uważasz, że jeżeliby na Marsie znaleźć jakąś formę życia, no to jest już w ogóle dowód, że tego musi być strasznie dużo, bo w jednym małym układzie słonecznym, gdzieś na bezdrożach drogi mlecznej były dwie planety z biologicznym życie, to już statystycznie byłby naprawdę duży wskaźnik. Natomiast twoim zdaniem, jak to może wyglądać, jak są na przykład teorie, no bo to wiadomo, że trzeba to opierać o jakieś tam badania, ale jakie są w ogóle na to pomysły?

    J.P.: Myślę, że jak w każdej dziedzinie są różne podejścia do tego, ale ja myślę, że dosyć samolubne byłoby myśleć, że jesteśmy tak wyjątkowi i jedyni we wszechświecie. Biorąc pod uwagę, jak ogromne ilości gwiazd znajdują się, nie jesteśmy w stanie nawet wszystkich policzyć, a co dopiero oszacować, czy wokół nich krążą jakieś planety, na których mogłoby być jakieś życie. Na razie zbadaliśmy, nawet niezbyt dokładnie nasz własny układ słoneczny, ciut ciut wyszliśmy poza niego, ale weźmy pod uwagę ile jeszcze jest wszelkiego rodzaju innych układów, całych galaktyk. Nasz wszechświat jest naprawdę ogromny, więc zakładanie, że jesteśmy tak wyjątkowi, że jako jedyni wykształci liśmy na jakiejś właśnie małej planecie gdzieś na bezdrożach byłoby dosyć śmiałym stwierdzeniem, ale właśnie tym problemem jest to, że przy obecnej technologii nie jesteśmy w stanie nawet, jak na razie nie wysłaliśmy na przykład człowieka na MArsa, żeby móc tam zbadać i mieć jednoznaczne wyniki, czy to życie tam jest, czy nie jest, a co dopiero mówić o badaniu innych układów słonecznych, czy wyjść gdzieś jeszcze dalej. Więc, myślę, że to jest ten taki duży problem na razie możemy jedynie obserwować to z daleko i obserwować zmiany, które miały już miejsce jakiś czas temu, bo trzeba wziąć pod uwagę, że przecież ta informacja do nas dociera ileś tam lat, albo tysięcy lat świetlnych, więc my to też widzimy, coś co się działo już kiedyś i też widzimy z niewielką dokładnością, więc patrząc na to, że gdzieś jest jakaś gwiazda, nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy wokół niej kręci się jakaś planeta, na której są jakieś ludziki czy inne stworzonka, wiec myślę, ze to jest problem, ze jeszcze nie jesteśmy chyba gotowi na to, żeby takie formy życia znaleźć. Na razie nasze szukanie życia szuka się na szukaniu pewnych anomalii, czyli szukamy zjawisk, które możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że raczej nie zostały stworzone przez jakiś taki naturalny proces, czyli już musiało być już bardziej zaawansowanego, żeby wywołać taką reakcję, takie zjawisko, ale to jest bardzo bardzo trudne, bo znowu bazujemy na tym, co znamy na Ziemi i nie wiemy, czy na innych planetach to nie wygląda zupełnie inaczej.

    J.P.: A wyglądać może właściwie dowolnie, a nawet może nie wyglądać, bo możemy tego nie dostrzegać, bo może być jakiś wszechświat równoległy nie w trzech wymiarach, ale w czterech, ale to już, aż tak w kosmos nie uciekajmy. Wróćmy trochę bardziej na Ziemię, bardziej na Ziemię, a konkretniej do rejonu Azji, a konkretniej Chin. Teraz w Chinach jakby zaczął się, tak naprawdę on już trwa, ale od dłuższego czasu jest, nazwijmy to walka zbrojeń kosmicznych, między różnymi mocarstwami. Mamy Stany, które tam sprawnie sobie ze Związkiem Radzieckim ścigały się, kto pierwszy posadzi człowieka w kosmosie, kto pierwszy da stopę swą na księżycu. Teraz zaczyna się tak mi się wydaje coś podobnego, tylko nowe mocarstwo się pojawiało, czyli Chiny, które się niezwykle bogacą i bardzo szybko rozwijają, oni teraz budują jakąś stację ona się nazywa CianGong, stację kosmiczną na naszej orbicie. Stacja, z której do tej pory korzystały m.in. tam Stany itd. Jest już troszeczkę no przeterminowana, przynajmniej z tego co czytałem, jak myślisz jak będzie wyglądała przyszłość, czy tę pałeczkę pierwszeństwa przejmą Chiny w tym dążeniu do powiedzmy kolonizacji innych planet, czy, nie wiem, czy może firmy prywatne, bo mamy też Elona Muska, mamy masę firm, które się interesuje tematem. Jak to twoim zdaniem będzie wyglądało w przyszłości?

    J.P.: Myślę, że trzeba wziąć pod uwagę, że sam kontekst w jakim odbywa się eksploracja kosmosu się trochę zmienił. Ponieważ, tych kilkadziesiąt lat temu, kiedy pierwszy raz postawiliśmy człowieka na księżycu, ten cały wyścig kosmiczny miał na celu tylko pokazanie technologii i raczej udowodnienie siły, kto pierwszy to zrobi i to jest główny powód, dla którego później nie zrobiliśmy nic dalej mimo ogromnych nadziei i pomimo tego, że wiele osób się zastanawia dlaczego po księżycu nie polecieliśmy na MArsa na Wenus itd. No trzeba się liczyć z tym, że eksploracja w tamtych czasach pochłaniała ogromne ilości pieniędzy, a świat w tym też USA borykał się z innymi bardzo poważnymi problemami, więc o ile ten taki wyścig kosmiczny był czysto polityczny i miał pokazać siłę, to potem jak już ten pierwszy człowiek został postawiony i zrobił pierwszy krok i działo się jeszcze kilka innych misji to nie było już takiego sensu wydawać tak ogromnych ilości środków na eksplorację kosmosu i od tego czasu one były zmniejszane, było też po drodze innych wydarzeń, to co się zmieniło w ostatnim czasie, dlaczego ten temat eksploracji kosmosu znowu odżył to myślę, że jest trochę jasny, jakby się nad tym zastanowić, ponieważ jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze i jest to powszechnie znana myśl i myślę, że też bardzo prawdziwa, bo to co się stało w dzisiejszych czasach to odkryliśmy, że w kosmosie też są pieniądze i że to nie tylko jest jedna wielka inwestycja w czysto naukowych celach, ale też na przykład wysyłając satelity na orbitę możemy zarabiać na danych czy na internecie, który dzięki temu mamy, wysyłając ludzi na księżyc możemy rozpocząć górnictwo kosmiczne i wydobywać pierwiastki, które na ziemi się kończą, które mogą być warte miliardy. Wiadomo, że gdzieś zostaną zwężone pieniądze no to ktoś w końcu podejmie rękawicę i to jest to, co się teraz dzieje, to jest to dlaczego tak wiele prywatnych firm na czele z bardzo znaną firmą SpaceX ruszyło na ten rynek i te działania tych wielkich organizacji fundowanych przez miliarderów pozwoliły mniejszym firmom np. w Polsce zaangażować się w ten taki prywatny przemysł kosmiczny, bo przecież pojęcie prywatnego przemysłu kosmicznego niezbyt istniało kiedyś i myślę, że jeszcze dwadzieścia lat temu powiedzieć, że Polska będzie miała firmy, które będą robić kosmos i na tym zarabiać, no to dowolna osoba popukała się w czoło mówiąc, że no nie, to się nie zdarzy. A teraz widzimy jak na naszych oczach tworzy się nowy sektor, który też jest całkiem nieźle dochodowy, na którym można zarabiać, a to sprawia, że ta eksploracja będzie tylko przyspieszać i Chiny są tylko jednym z przykładów, bo kiedyś ta wojna toczyła się między Rosją a Ameryką. No ale w dzisiejszych czasach okazuje się, że nie tylko, nie tylko tych dwóch graczy mamy na rynku. Chiny są bardzo mocnym graczem, bo mają swój plan na eksplorację i trzeba przyznać, że od lat te konsekwentnie go realizują, wysłali łaziki na księżyc, ostatnio wysłali swoją misję na Marsa, ich działania idą do przodu według planu, więc myślę, że jak zapowiedział np. Budowę swojej stacji na księżycu, no bo tak jak wspomniałeś ta stacja na orbicie już jest w budowie to myślę, że nie ma powodu nie wierzyć, że rzeczywiście to zrobię, a to może też być taki trochę powiew świeżości i taki drobny przytyk do innych agencji kosmicznych, żeby jednak może mocniej popatrzyły z powrotem na księżyc albo np. Na Marsa i przyspieszyły swoje polany eksploracji kosmosu. Jak wiadomo rywalizacja w każdym sektorze jest dobra, bo pobudza właśnie do tego, żeby iść trochę dalej, tworzyć kolejne innowacje i tą granicę przesuwać coraz coraz dalej, więc ja mam nadzieję, że te działania Chin i właśnie jak wspomniałeś prywatnych firm też popchnął takie agencje jak NASA czy ESA, do tego żeby trochę śmielej eksplorować nasz układ słoneczny albo też ruszyć gdzieś dalej

    J.P.: A jeszcze wracając troszeczkę bliżej naszej planety, ale też w stronę kosmosu. Wspomniałaś o SpaceX Elona Muska, powiedz jakby jest, mamy coś takiego jak Star Linki, ja się o nich dowiedziałem w ten sposób że wyszedłem sobie do ogródka w zeszłym roku, spędziłem sobie trochę czasu na wsi, bo była pandemia, a w domu rodzinnym mam ogródek, to siedziałem sobie w domu rodzinnym przez większość czasu, no i wyszedłem sobie do ogródka, popatrzyłem sobie w niebo, a tam taka kropeczka sobie leci. Myślę, o spadająco gwiazda super, pomyślę życzenie, potem patrzę o kolejna kropeczka i kolejna i tak ze czterdzieści takich kropeczek za sobą leciało. No i pomyślałem sobie kosmici nawiedzają Ziemię albo mam zwidy albo co to w ogóle jest, może mam jakiś problem ze wzrokiem no i oczywiście zacząłem guglać i wtedy się dowiedziałem, że jest coś takiego jak Star Linki, czy mogłabyś trochę więcej na ten temat powiedzieć, czym było te kropeczki, które widziałem i myślałem, że mam zwidy?

    J.P.: Star Link to jest cały system satelitarny, który jest tworzony przez firmę SpaceX, choć takie systemy też są budowane przez inne firmy, aczkolwiek trzeba przyznać, że Elon Musk tutaj wiedzie prym i najszybciej wysyłą swoje satelity na orbitę, bo docelowo właśnie chce umieścić na naszej orbicie kilkanaście tysięcy setalit, satelitów, które będą na przykład dostarczać internet do każdego miejsca na Ziemi. No i jakby ma to swoje plusy i ma minusy, bo tak wielki system satelitarny zdecydowanie pomógłby nam na przykład w końcu mieć internet Warszawa-Wrocław nad czym ja ubolewam od lat, bo często jeszcze jeżdżę na tej trasie, no ale z drugiej strony właśnie zanieczyszcza nasze niebo i też może utrudniać wiele takich badań astronomicznych, które aktualnie prowadzimy, więc tak ten system budzi kontrowersje, myślę, że największym powodem jest to, o czym pewnie jeszcze nie wspomnieliśmy, ale też mówiłam jest związane z tym, że mamy prawnika w grupie, że prawo kosmiczne zupełnie nie nadąża za technologią. To, że prawo nie nadąża za technologię to jest jakby powszechnie wiadomo, widać to w wielu tych takich nowych emerging tech, które teraz zyskują na popularności, ale w przypadku kosmosu jest to jeszcze bardziej widoczne, bo mamy tylko kilka międzynarodowych traktatów, umów, pewnie pomyliłam słowa, nie jestem prawnikiem, ale międzynarodowych jakichś porozumień, co biorąc pod uwagę, jak wielki jest sektor kosmiczny to kilka porozumień jak państwo się domyślają jest za mało. Przy czym większość z nich jak nie wszystkie pochodzą jeszcze z czasów tej takiej kosmicznej wojny, kosmicznej walki o dominację, więc no 50 lat temu to wyglądało zupełnie inaczej i to, że teraz nasze regulacje nie nadążają za rozwojem technologii powoduje dużo problemów, bo właśnie ten rynek satelitarny też nie jest do końca uregulowany, więc z jednej strony możemy mieć pretensje, że przez Star Linki nie będziemy już widzieć czystego nieba, ale z drugiej strony nie jest zakazane umieszczanie ich na orbicie i to jest duży problem i duże wyzwanie właśnie dla dzisiejszego świata, żeby jak najszybciej uregulować te kwestie, bo stąd też się bierze bardzo poważny problem, z którym już teraz zaczynamy się borykać, a który w przyszłości może nam bardzo dużo namieszać, czyli śmieci kosmiczne. Niewiele osób wie, że nasza orbita jest równie zanieczyszczona, co nasza planeta i znajduje się tam bardzo wiele tak zwanych śmieci kosmicznych, czyli różnego rodzaju na przykład satelit, które zakończyły już swój żywot, nad którymi nie panujemy, a które poruszają się na tej orbicie z ogromną prędkością i stanowią zagrożenie dla innych np. Działających satelit, bo gdyby takie satelity się zderzyły to rozpadają się na mniejsze części, każda z nich ma ogromną prędkość, trafia w kolejne i pewnym momencie za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat możemy mieć jeden wielki krach i zniszczenie wszystkiego, co umieszczyliśmy na tej satelicie, więc jest to poważny problem. Biorąc pod uwagę, że jakby bazujemy na technikach, na technologii satelitarnej, nie będziemy mieli telefonów, telewizji, internetu, ani niczego bez tego, a to przecież kilka zastosowań, bo obserwacje Ziemi, wszystkie zastosowania militarne, rządowe, stacyjne to już zupełnie inna kwestia, więc tak, myślę, że ta sytuacja Star Linków tylko pokazuje, że mamy większy problem i należy się tym zająć trochę z innej strony. 

    J.P.: Czyli tak naprawdę aktualnie w kosmosie mamy takie lata 90 te w Polsce, kiedy na przykład nie było prawa autorskiego przez parę lat itd. Czyli trochę wolna amerykanka?

    J.P.: Trochę tak, ktoś pomyślałby, że super, bo możemy robić, co chcemy, a z drugiej strony trochę nie, bo to też powoduje ogromny bałagan, w którym coś byśmy, coś wiemy, że moglibyśmy zrobić gdybyśmy mieli czyjąś zgodę, ale nikt nie ma zielonego pojęcia, która instytucja ma za to odpowiadać. Panietam, czytałam kiedyś o case prywatnej firmy, która chciałą wysłąć łązik na księżyć i właśnie najbardziej rozbiła się o to, że nie wiadomo, kto miałby taką zgodę na ten lot na księżyc i wysłanie tego łazika jej dać i jakby ciężko jest z tym walczyć. Oczywiście, no trzeba wziąć pod uwagę, że te porozumienia kosmiczne nie zostały też podpisane przez wszystkie państwa, więc jakby niektóre z nich nie muszą się stosować, z drugiej strony dobrze by było jako ludzkość trochę szli w jednym kierunku i nie niszczyli sobie nie tylko naszej planety, ale też naszego otoczenia, bo to może nam w przyszłości właśnie, jak w przypadku tych śmieci kosmicznych bardzo dużo namieszać i to może być większy problem. Nie powiem większy problem, ale bardziej bolący pewnie dla wielu z nas niż globalne ocieplenie, bo to jeszcze nie dociera do wszystkich, że może być problem, ale brak internetu bardzo szybko by dotarł do każdego przeciętnego Kowalskiego i zdecydowanie byłby ogromnym problemem, wiec tak nawet prawo kosmiczne jest czymś, co musimy teraz rozwijać nie tylko technologia na przykład rakietowa.

    J.P.: A jeśli chodzi jeszcze o te śmieci, jest jakaś, nie wiem, czy to sobie tam po prostu lata nie wiadomo gdzie, czy nie wiem, czy są jakieś skanery pokazują, gdzie to jest, są jakieś mapy tych śmieci, czy po prostu wypuszczamy rakietę i jakaś stara satelita może sobie akurat przelatywać, mamy pecha i się nasza rakieta rozwali po drodze?

    J.P.: No problem jest taki, że o ile wiemy na przykład, gdzie umieściliśmy jakieś satelity, to w przypadku jakiegoś zdarzenia ona się może rozpaść na kilka mniejszych części, które latają już w dowolnym kierunku i tutaj zaczyna się robić problem, czy tych takich małych odłamków nie zawsze jesteśmy w stanie dostrzec. Myślę, że tutaj też świetnym przykładem, choć może nie aż tak, ale będzie film z Sandrą Bullock, które przecież zniszczyły im tę stację, więc to jest problem, z którym borykamy się na co dzień. Chyba jeszcze, jeśli dobrze pamiętam, był kilka tygodni temu, był podobny przypadek na międzynarodowej stacji kosmicznej, no bo ktoś sobie pomyślał, e kurcze taki mały odłamek, co może zrobić, ale biorąc po uwagę, że on się porusza z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę na tej orbicie. No to on już działa jak porządny pocisk i jest w stanie naprawdę przebić się przez wszystko, nawet taki mały odłamek, a biorąc pod uwagę, że mamy takich odłamków tam mnóstwo, no to ta orbita robi się niebezpieczna.

    J.P.: Czyli tak naprawdę przydałby się nam taki Ocean Cleaner tego takiego wynalazcy holenderskiego, czyli jakieś urządznie, któeby sobie wyleciało, przeleciało dookołą anszej planety, pozbierało śmieci i je gdzieś tam wrzuciło.

    J.P.: Pracuje się nad tym, nawet w Polsce, bodajże centrum badań kosmicznych, nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że też jest zaangażowane w projekt taki, który miały na celu w jakiś sposób zebrać, zrobić pierwszą próbę do zebrania jakiegoś śmiecia kosmicznego, ale trzeba wziąć po uwagę, że ta prędkość z którą nie poruszają jest bardzo trudna, bo jak złapać, coś przecież porusza w takim tempie. No nie jest to proste zadanie.

    J.P.: Rozumiem, że te przedmioty, te satelity jakby nie patrzeć, no bo chyba wszystko, co krąży dookoła Ziemi na orbicie się nazywa jakaś satelitą naturalną bądź nienaturalna, no to one jakby nie kręcą się w jednym kierunku, tylko w każdym możliwym kierunku i pewnie jeszcze z różnymi prędkościami, czy nie?

    J.P.: Tutaj już wchodzimy mocno w działkę, której nie jestem specjalistką, bo ja się nie zajmuję naszą orbitą, ale tak myślę, że tutaj trzeba by było porozmawiać z kimś innym. Na pewno na różnych wysokościach i na różnych orbitach znajdują się satelity, zresztą no już wysyłając, raczej wysyłamy to tak żeby nie trafił na orbitę, która jest zajęta, bo właśnie stwarzamy niebezpieczeństwo dla naszej konstrukcji, ale też dla innych, nie tylko dla tej z którą się zderzymy, ale też dla wszystkich w które trafią nasze odłamki, ale trzeba też na przykład uwzględnić, że satelity krążą na różnych wysokościach i też zwykle, znaczy, to zależy, myślę, że tu zdecydowanie powinien wypowiedzieć się ktoś inny, ale tak..

    J.P.: Jeśli chodzi już tak powiem, bardziej przyziemnie, chociaż też nie do końca, jeśli chodzi o taką przyszłość powiedzmy tych, skupmy się na tych firmach prywatnych, taką przyszłość turystyki kosmicznej, że tak powiem. Mamy jakieś tam przykłady milionerów, którzy sobie polecili na orbitę okołoziemską, czy tam nawet nie wiem nie znam szczegółów, w każdym razie wiem, że gdzieś tam takie loty kosmiczne czy sub kosmiczne zdarzyły się już jako turystyczne loty. Czy myślisz, że taki w ciągu jakiegoś tam naszego życia powiedzmy, naszego pokolenia będzie w zasięgu, no może nie jakiegoś super biednego człowieka, ale takiego średnio zarabiającego człowieka, który całe życie o tym marzy i długo na to odkłada?

    J.P.:  Myślę, że tak, wręcz jestem o tym przekonana. Pierwszy taki kosmiczny turysta poleciał w 2008 roku właśnie na międzynarodową satję kosmiczna i zapłacił bodajże za to 20 mln dolarów, więc nie jest to kwota przyjazna dla przeciętnego Kowalskiego biorąc pod uwagę, że ówczesne 20 mln już teraz byłoby warte ciut więcej, ale takim idealnym rozwiązaniem na zrealizowanie marzeń o podróży kosmicznej jest też taki temat, który my bardzo mocno rozwinęliśmy w InnSpace, czyli loty suborbitalne. Loty suborbitalne to jest taki rodzaj lotów, w którym przekraczamy granicę kosmosu, która umownie znajduje się na wysokości 100 kilometrów, jest to tak zwana linia Karmana. Po czym opadają swobodnie dzięki czemu możemy odczuwać brak grawitacji, bo to nieprawda, że na nas działa, ale odczuwamy mikrograwitację, możemy jak Ci wszysyc austronauci w filmach polatać i poczuć właśnie jak to by było gdyby grawitacji nie było. No i jednocześnie spojrzeć na naszą Ziemię już z kosmosu, bo jednak tę granicę przekroczymy i takie loty są rozwijane przez wiele firm. Chyba najgłośniejsze to chyba Virgin Galactic i Blue Origin, prowadzone przez dwóch miliarderów, którzy teraz toczą swego rodzaju wyścig, oboje już mocno testują technologię, to nie jest tak, że my jej nie mamy. Ona już jest, były nawet testy, które wyszły dobrze i właśnie przed nami ekscytujące dni, ponieważ w lipcu odbędzie się niejako wyścig miliarderów, który pierwszy z nim poleci na swoim statku, ponieważ jest to też swego rodzaju taki dowód na to, jak bardzo ufają swojej technologii będąc jednym z pierwszy pasażerów na swoim statku w dodatku będąc multimiliarderem, więc ma sporo do zaryzykowania i zarówno Richard Branson i Jak Jeff Bezos chcą w lipcu na pokładzie swoich statków wraz z innymi osobami, którzy kupili miejsce w ich statku, a był on zlicytowany za naprawdę ogromne pieniądze, ale docelowo chcą sprzedawać bilety na początku przynajmniej jak panieam z Virgin Galalkctick za 250 tys dolarów, co może wziąć nie jest mało, ale umówmy się milion złotych jest już lepsze nich 20 milionów dolarów. Jest to już w zasięgu tego bogatszego Kowalskiego, a docelowo wraz z rozwojem technologii szacuje się, że ta cena mogłaby zejść nawet do 60 tys. Dolarów żyli już w cenie takiego małego mieszkanka w mniejszej miejscowości moglibyśmy naprawdę polecieć w kosmos, więc może nie będzie to tak popularne jak podróż PKSem do Warszawy, ale zdecydowanie bedzie to w zasięgu ręki nawet powiedziałabym w Polsce.

    J.P.: To jest bardzo przyjemna informacja, bo to było takie moje marzenie zawsze, żeby cos takiego zrobic, wiec no jak zacznę odkładać teraz może może do emerytury, jak się będę zdrowo odżywiał i długo żył się uda. Super. A powiedz jeszcze tak proszę na koniec, czy możesz polecić np nie wiem jakaś książkę, ajaks literaturę, jakieś źródła informacji właśnie na temat astrobiologii, na temat może jakiś popularno naukowy książki, możesz polecić jakąś pozycje na temat właśnie astronomii, czy coś Ci przychodzi do głowy?

    J.P.: Myślę, ja na przykład bardzo lubię wszelkiego rodzaju biografie astronautów, bo one bardzo fajnie pokazują, jak to wysłanie człowieka w kosmos wygląda w praktyce. Bardzo fajną książkę napisaną taką ludzkim językiem wydał Tim Pick, nazywa się mam ją gdzieś obok siebie, “Zapytaj Astronautę” i została napisana w takim bardzo fajnym stylu, w którym dzieci zadawały pytania, a nie zawsze takie bardzo proste, a właśnie astronauta Tim odpowiadał na nie i są tam bardzo ciekawe szczegóły, których byśmy się nie spodziewali po tym jak wygląda w praktyce eksploracja kosmosu. Myślę, że ciekawą książką jest też ta pozycja na rodzimym rynku, napisana przez byłego prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej Grzegorza Bronę, którą też tutaj mam na półce, nazywa się”Człowiek istota kosmiczna”, ale myślę, że też bardzo fajnym źródłem, dla tych, którzy szukają informacje ogólnie o kosmosie jest też YouTube. My na przykład w Polskim Towarzystwie Astronomicznym też wypuszczamy regularni panele i seminaria na wszystko związane z astrobiologią i kosmosem, więc można posłuchać wiedzy specjalistów podanej w przystępny sposób właśnie w takiej formie wideo, która wydaje mi się, że jest trochę lżej strawna i pozwala łatwiej wyjaśnić ciężkie zagadnienia, bo astrobiologia nie jest łatwa. Wyjaśnienie czym jest życie i jak powstało to wcale nie jest takie proste, nie do końca nawet naukowcy, którzy się tym zajmują potrafią to wyjaśnić, bo też do końca nie wiemy jak to życie powstało, a co dopiero przedstawić np. Niektóre hipotezy zwykłemu Kowalskiemu, ale staramy się to właśnie pokazywać w różnego rodzaju seminariach i wykładach, i na YouTube takich organizacji jak my albo też zapaleńców nawet na rynku polskim jest bardzo dużo, którzy przekazują właśnie wiedzę o rakietach, o kosmosie, o astrobiologii i myślę, że warto się tym zainteresować, bo zdecydowanie jest to najlepsze i też aktualne źródło wiedzy, ponieważ jeżeli coś nowego się zdarzy to na ewo tam jesteśmy w stanie o tym usłyszeć.

    J.P.: Super, bardzo bardzo Ci dziękuję za rozmowę, bardzo dużo fajnych rzeczy się dowiedziałem, było mi bardzo miło, więc, no cóż, jeżeli chcesz możesz jeszcze zaprosić na jakąś stronę internetową może Facebook, LinkedIn czy inne InnSpaceowe, czy jakieś inne linki, wszystko oczywiście też dodam do opisu odcinka. 

    J.P.: Super, dzięki za zaproszenie! Ja tak jak wspomniałam zapraszam na przede wszystkim na kanał na YouTube zarówno Innspace jak i Polskiego towarzystwa astronomicznego, bo tam właśnie rozmawiamy o astrobiologii, o architekturze kosmicznej, o prawie kosmicznym i o wszystkich tych aspektach, które mogą być interesujące, ale jeżeli ogląda nas ktoś, kto dopiero chce zacząć swoją przygodę z kosmosem, to prowadzimy taką grupę, która nazywa się Startuj w kosmos i tam wrzucamy informacje o wszystkich wydarzeniach, stażach, ofertach pracy i granatach związanych z kosmosem, więc jeżeli ktoś poczuł zew i chciałby zmienić branżę, no to to jest najkepsze źródło informacji o tym, ajk to zrobic.

    J.P.: Super, wszystkie linki tak jak mówiłem będą w opisie, no i co bardzo dziękuje za niezwykle interesującą rozmowę.

    J.P.: Dziękuję za zaproszenia

    J.P.: Dzięki, cześć! A my widzimy się jak zawsze w przyszłym tygodniu co środę o godzinie 10, jeśli chcecie mieć bieżące najnowsze informacje o tym, co w kosmosie sie dzieje, no to wszystkie linki są oczywiście w opisie tego odcinka, albo można poczytać Lema, on już też dużo o przyszłości napisał, ale nie zawsze trafił, ale bardzo często tak. Super! Bardzo bardzo wszystkich pozdrawiam i widzimy się już w przyszłym tygodniu o 10, cześć!